niedziela, 27 marca 2016

Recenzje...#2



"Być jak Martha" Lloyd Allen
"Lloyd Allen, wieloletni przyjaciel i były sąsiad Marthy, obiecał jej, że napisze książkę, w której przedstawi jej prawdziwe oblicze. Zgromadził wiele fascynujących, nigdy dotąd nie opowiadanych anegdot z życia Marthy, kiedy była najpierw modelką, potem maklerem i wreszcie właścicielką skromnej firmy cateringowej. Autor pokazuje jak doszło do tego, że zabiegana gospodyni domowa z Connecticut stanęła na czelekorporacji Martha Stewart Living Omnimedia i stała się najpotężniejszą guru gospodyń domowych na całym świecie. [...]"
>Czy masz swoje zdanie, które potrafisz jasno i głośno wyrazić? Czy wyznaczasz sobie cele, do których dążysz? Czy spełniasz swoje marzenia: te najmniejsze i te większe? Czy potrafisz współpracować z ludźmi, którzy "coś" dla Ciebie znaczą? Jeśli tak, to jesteś podobna do Marthy Stewart.Jeśli nie, to wcale się nie martw, po tej lekturze nabierzesz wiary w siebie i swoją moc.<
Wchodzę do Biblioteki Uniwersyteckiej z myślą, że muszę znaleźć książki do pracy magisterskiej. Temat ciekawy: czytelnictwo w Polsce. Pewnym krokiem zmierzam do odpowiedniego działu, przemierzam regały, mijam setki książek. Aż nagle staję po środku sali i ktoś się na mnie patrzy i szeroko uśmiecha. Ta osobą jest Martha Stewart! Myślę: "O matko! Jak dawno o niej nie myślałam!". Od razu podchodzę do półki i wiem, że muszę ją mieć. A dzisiaj przekazuję ją Wam drogie czytelniczki :)
Książka traktuje o życiu Marthy Stewart i jest podzielona na rozdziały, który każdy z nich mówi o innym etapie z życia Marthy. To co mnie urzekło w książce to to, że nie znajdziecie długich, nużących opisów przeróżnych historii. Zamiast tego znajdziecie ciekawostki, krótkie opisy sytuacji, w jakich znaleźli się bliscy Marthy w momencie, gdy z nią współpracowali. W każdym z rozdziałów znajdziecie "wspominki", o których opowiadają bliscy znajomi, rodzina czy współpracownicy.
"Po pierwsze, jest kimś, kto wprost zaczyna buzować energią, gdy przypadkiem natrafi na coś niezwykłego i cudownego [...]. Po drugie, gdy znajdzie coś wspaniałego, natychmiast pragnie podzielić się tym z całym światem." -Lloyd Allen
Książkę możemy podzielić według rozdziałów, ale także według problemów zawartych w każdym z nich. Tym z czym Martha musiała się borykać prawie każdego dnia to problem płci. Walki pomiędzy kobietami i mężczyznami w tym brutalnym, biznesowym światku:
"W tej kulturze istnieje ścisły podział na mężczyzn i kobiety, w związku z czym robi nam się szalenie nieswojo, gdy widzimy kobietę na pozycji siły. Tymczasem Martha jest jakby adroginiczną postacią [...]."- przyjaciółka Marthy
"Twardy mężczyzna to ktoś wspaniały. Twarda kobieta to jędza. Tak właściwie mówili o niej od samego początku."
Kwestia walki płci jest odwiecznym problemem świata, w którym żyją ludzie:
"Martha była kobietą, która przeobrażała "pracę kobiety" [...]."
Kobiety, które dla niej pracowały czuły, że są: ważne, potrzebne, że każda z nich w inny sposób zaskarbiła sobie jej sympatię. Każda z nich nie była dla niej kolejną pracownicą, ale osobą, która musiała być na tyle dobra, że Martha chciała się nią zainteresować w sposób indywidualny. Znała każdą z kobiet, jej problemy i rozterki i każdej z nich starała się pomóc-w ten czy inny sposób.
Pomimo tej całej "jędzowatości", o której tyle mówili jej przeciwnicy, w tej książce obraz Marthy maluje się dosyć przyjaźnie:
"Martha nigdy się nie buntowała; miała zbyt wiele zajęć, by myśleć o buncie. Była pilną uczennicą. [...]-była wszechstronną uczennicą, która starała się we wszystkim osiągać jak najlepsze wyniki."
Po lekturze, śmiem twierdzić, że właśnie ta "pilność" i chęć "bycia najlepszą" spowodowała, że ludzie, którzy ją obserwowali, ale z nią nie współpracowali wysnuwali pochopne, daleko idące wnioski, często, żeby nie powiedzieć "zawsze" odbiegającego od prawdy. Kłody, które media kładły jej pod nogi, wcale jej nie załamywały (nie na tyle), by przerwać to co zamierzała osiągnąć. Chociaż była osobą zamkniętą i rzadko okazywała emocje- przynajmniej te, które były ukrytę, gdzieś głęboko w niej- to poznając historie jej bliskich, możemy wiele wyczytać:
"Była dla mnie bardzo, bardzo miła. Bywały takie momenty, kiedy krzyczała albo była naprawdę wściekła. Zawsze dzwoniła do mnie następnego dnia, by się dowiedzieć czy jestem na nią zła. Taką miała metodę. Nigdy nie mówiła "przepraszam".  A jednak dzwoniła i to miało oznaczać, że przeprasza. Robiła coś, żebyś poczuł się lepiej, ale nie przepraszała- taka właśnie jest."
"Mam przyjaciółkę, Larę, która przyjechała tu trzydzieści pięć lat temu. Martha zatrudniła ją do sprzątania domu, a potem Lara zaczęła chorować i miała kłopoty ze słuchem. Pracowała coraz gorzej, a potem już naprawdę fatalnie. [...] a jednak trzymała Larę przez te wszystkie lata."
Książka jest pełna humoru, ciepłych uczuć, ale także wyzwala w nas "niebezpieczne" emocje. Sama chwilami czułam się zirytowana czy smutna, ale w tych emocjach dostrzegłam cień współczucia i chęć zrozumienia osób, które tak bardzo sprzeciwiały się Marcie. Uważam, że dla wielu już stała się autorytetem i jest to wart naśladowania "ideał".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zainspiruj mnie... :)