niedziela, 27 marca 2016

Recenzje...#1

Postanowiłam pisać recenzje :)
Zastanowiłam się, że tyle książek przeczytałam, więc warto zacząć spisywać swoje myśli i komentarze :)


"Kuchnia duchów" Jael McHenry
"Po nagłej śmierci rodziców nieśmiała i skryta Ginny, młoda kobieta
dotknięta zespołem Aspergera, szuka ukojenia w kuchni, z dala
od dominującej starszej siostry i wścibskich krewnych.
Gotowanie posiłków łagodzi jej smutek i niepokój, a bogaty aromat
toskańskiej zupy ribollity, przygotowywanej według ręcznie
spisanego przepisu włoskiej babci, koi zmysły.
Przyciąga to nieoczekiwanego gościa... [...]"
>Jeżeli jesteś wrażliwa na dobro i problemy innych...
Jeżeli choć trochę lubisz gotować...
Jeżeli czasem czujesz, że nie pasujesz do otoczenia...
To musisz wiedzieć, że tak książka jest właśnie dla Ciebie.<
Akcja w książce rozpoczyna się od tragicznego wydarzenia, które ma wpływ na dalsze życie głównej bohaterki. Duży, piękny dom, samotna, młoda kobieta, i przyjaciel-kot, a raczej kotka Nocka. Dużo problemów, niewyjaśnionych spraw, a tak mało czasu, ponieważ pewne decyzje zostały już podjęte. Walka z czasem? Możliwe. Walka z samym sobą? Także. Walka z przeciwnościami? Na pewno.
Główna bohaterka Giny, zmaga się z bardzo poważną chorobą, tyle, że wcale nie jest świadoma tego, że jest chora. Dodatkowo jej otoczenie: najbliższa rodzina i znajomi również nie zwracają uwagi na to, że Giny może być chora. Wolą uważać ją za "dziwną" i nienormalną", co w oczach tych "innych" za takowe uchodzi.
"[...] Daję nura do garderoby na płaszcze i szybko zamykam drzwi, odwracając się od wpadającej dołem smugi światła. Natrafiam na kalosze taty. Ocierając się o siebie, skrzypią jak ser sojowy. Klękam, przyciągam je do siebie i wsuwam w nie dłonie. Skóra byłaby lepsza, ale ten szczególny zapach starych gumowych butów jest wciąż zapachem taty. [...]"
Jednak Giny się nie poddaję, chociaż sama nie rozumie dlaczego ludzie tak się do niej odnoszą i wciąż rozprawiają o "normalności". Ona ma własną Księgę Normalności i wie, że słowo "normalność" wcale nie jest takie oczywiste:
"Normalność ma tak wiele smaków, że nie ma znaczenia, którym z nich jestem ja. Właśnie to mówi Księga normalności. Naprawdę nie istnieje żadna normalność. [...]"
"-Normalność nie oznacza wyłącznie tego, co Ty chcesz uznać za normalne."
"Podoba mi się "nie ma czegoś, co jest "normalne"". W Księdze Normalności pojawia się kilkakrotnie. Jednak wiem, że w sprawie tego, czy jestem normalna, czy nie, i czy moje życie jest dobre, czy nie, nie liczy się moje wyobrażenie. [...] Moje wyobrażenie wydaje się znaczyć mniej niż percepcja kogokolwiek innego, jeśli w ogóle coś znaczy."
To co jest głównym filarem tej opowieści to pasja głównej bohaterki, którą jest gotowanie. Objawia się ono w momencie samego gotowania, które ma dwojaki wpływ na bohaterów, a głównie na Ginny, ale także jest ważne wtedy gdy Ginny myśli o swoich bliskich:
"Jego głos jest mętny, tak, mętny. Ciemny, brązowy i mętny. Ton przypominający kawę trzymaną w zbyt długo na palniku. Niesłodzony. Jak gorzka czekolada.[...]"
"Jego pocałunki są miodem, a język przypomina dojrzałą cząstkę mango. [...]"
"-Och, Ginny, proszę...- to głos Amandy. Ona ma głos jak sok pomarańczowy: słodki, ale ostry. Teraz jest wodnisty i ciężki od łez. [...]"
Gotowanie jest swoistym spoiwem, które łączy Ginny z rodziną, duchami, śmiercią i miłością. Jednakże to, że gotowanie łączy te elementy to jeden główny problem je dzieli: choroba głównej bohaterki. To co powinno być proste: relacja: siostra-siostra, matka-córka czy miłość rodzinna jest zaburzone poprzez brak zrozumienia, który jest wynikiem braku wiedzy. Brak wiedzy potęguje wszystkie narastające komplikacje, a więc tak zwane "koło się zamyka".
Wniosek, który wyciągnęłam z tej książki jest bardzo prosty: słuchajmy i rozmawiajmy, nie oceniajmy, szukajmy, szanujmy, zwolnijmy, patrzmy, dostrzegajmy i stosujmy wszystko to, co doprowadzi nas do poprawienia relacji z naszymi bliskimi. Wiadomo nie zawsze mamy czas, aby przystanąć i wysłuchać, może udzielić rady, ale jeśli pierwsi nie przystaniemy, to nikt za nas tego nie zrobi.
"Mam w życiu dobre dni i złe dni. Czarne dni. Bolesne dni. Jednak bez względu na to, jak okropne są te złe, w każdym z nich jest szczęście: każdy się kończy. [...]"

1 komentarz:

  1. Całkowicie popieram pomysł z pisaniem recenzji, przez wiele lat nie zapisywałam swoich wrażeń po przeczytaniu książek, i dziś żałuję, bo wiele rzeczy mi umknęło, zwłaszcza przy tej ilości publikacji, jaką czytam. :)

    OdpowiedzUsuń

Zainspiruj mnie... :)