wtorek, 5 kwietnia 2016

Jedz, pij, ale z głową...#3

Nie potrzeba wiele, aby być szczęśliwym...
A ja ostatnio zapomniałam o tym co sprawia mi szczęście.

Dziś w bibliotece natrafiłam na trzecią z cudownych części opowiadających o przygodach z kuchnią Julie&Julia.
Po przeczytaniu paru stron, wróciła mi ochota, aby znów poczuć magię kuchennych zapachów.

Oto co mi z tego wyszło:
Może na załączonym obrazku nie widać tego co ma ono przedstawiać, ale jest to jednowarstwowa lazania :)
Z braku laku, lepsze to niż kolejny sztuczny zapychacz pod postacią mrożonej pizzy lub zapiekanki, a że mój mały piekarniczek mieści tylko małe foremki, jestem zmuszona robić takie małe smakowitości :)


To co zmieniłam w swojej kuchni to robienie sosu pomidorowego. Czekam na lato, aż piękne, czerwone pomidory będą dostępne w sklepach. Te, które mamy obecnie kuszą pomarańczową skórką i wodnistym smakiem. Więc zostałam zmuszona, aby kupić pomidory w puszce. I tak uważam, że to lepiej niż gotowy sos- płynny, bądź w proszku.
Do sosu dodaję dużą ilość bazylii oraz ziół prowansalskich, ale w takich proporcjach, aby bazylia przebijała się przez resztę smaków. Do tego dwa ząbki czosnku, żółta papryka, słodka mielona papryka i pieprz.
Na samym końcu doprawiam solą i cukrem.

Teraz co tydzień, we wtorek będzie nowy post z serii: "Jedz, pij, ale z głową..." :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zainspiruj mnie... :)