piątek, 1 kwietnia 2016

Recenzje...#6


"Nie znacie mnie" Susan Mary Warren
6 tom z cyklu: Miasteczko Deep Haven
Wyd. Święty Wojciech, 378 str.
Ocena: 4,5/5

"Dla wszystkich, którzy ją znają,
Annalise Decker jest przykładną żoną i matką.
Udziela się w szkolnej radzie rodziców,
nigdy nie opuści żadnego meczu swoich dzieci
i czynnie uczestniczy w kampanii wyborczej
swojego męża na urząd burmistrza.
Nikt nie wie, że Annalise 
była dawniej Deidre O'Reilly, 
młodą kobietą z burzliwą przeszłością,
której zeznania wsadziły za kratki
niebezpiecznego kryminalistę. [...]"

>Czy swoim bliskim mówisz o wszystkim?
O czym byś im nigdy nie powiedziała?
Jak byś się zachowała, gdyby ktoś Ci bliski skrywał wielką tajemnicę?<

"Z jej ust wypłynęła modlitwa, ale był to bardziej jęk bólu niż głęboka refleksja. Ale taka właśnie była, prosta i bardzo prawdziwa."

Jak nigdy, w czasie czytania tej lektury nie mogłam skupić się na szukaniu fragmentów, aby potem podać jako cytaty. Zostałam wciągnięta do świata jednej wielkiej tajemnicy, która rosła przez lata, aż w końcu musiała wypłynąć na wierzch. Najważniejsze jest to jak inni zareagują na ową tajemnicę i jak silne są więzi: małżeńskie, rodzicielskie, matczyne i sąsiedzkie, aby z tą odkrytą wiadomością się zmierzyć.

Zaczynając czytać tę książkę poznajemy kilku bohaterów, z czego ten jeden, główny nie jest tym za kogo go wszyscy uważają. Annalise boryka się z prawdą, którą zataiła przed swoimi bliskimi, a ta prawda dotyczy jej przeszłości. Objęta programem ochrony świadków nie może wyjawić tym, których kocha, sekretu jaki od dawna w sobie nosi. Różne jej fobie, które są opisane w książce: takie jak włączanie na noc zewnętrznego oświetlenia czy wstawanie w nocy z łóżka po to by zajrzeć do dzieci i móc poleżeć przy prawie dorosłej córce, sprawiają, że- my czytelnicy- prawie namacalnie czujemy lęk Annalise o swoich bliskich. Bo przecież ma się czego bać... mężczyzna, którego pomogła złapać i wsadzić do więzienia obiecał, że ją zabije.

Czytając tę książce poznajemy kilka postaci, które w bardzo przystępny, ale i pogłębiony sposób są przybliżone czytelnikowi. Jest miejsce na własne rozmyślania, ale także są podane motywy zachowań czy postępowań bohaterów. Oprócz głównej bohaterki mamy możliwość poznania męża Annalise, Nathana, który startuje w wyborach na burmistrza. Chce się odciąć od przylepionej mu i jego rodzinie "etykietki" i zamierza udowodnić, że on sam jest i jego rodzina też- wart tego miasta i może mu wiele zaoferować. 
Relacja pomiędzy tymi dwoma postaciami (Annalise i Nathana) była dla mnie- przez całą książkę- zaskakująca. Zazwyczaj mężczyźni przedstawieni na łamach kartek są: zimni, nieczuli, a na pewno nie zauważają kobiecych potrzeb- co najważniejsze- wcale ich nie spełniają. To oni żądają, nie przepraszają i nie rozumieją tego co do nich mówi kobieta- osoba, kompletnie nie z tej planety. W tej książce mamy cudowne odrodzenie się gatunku jakim jest mężczyzna. Nie ma przesłodzonych historyjek jak to Annalise i Nathan czule patrząc sobie w oczy, a w oddali ćwierkają ptaszki, ale są pokazane takie przymioty miłości jak: wierność, oddanie i szacunek, które były budowane przez całe lata ich małżeństwa.

Oprócz tych dwóch bohaterów, jest jeszcze trzecia ważna postać: wujek Frank, który tak naprawdę jest osobistym agentem ochrony świadków. Jego osoba łączy przeszłość z teraźniejszą, ale co ważniejsze: z przyszłością. Od momentu wkroczenia Franka na "scenę" już nic nie jest pewne, a odwaga i strach mieszają się ze sobą. To co do tej pory wydawało się stabilne, przestaje tracić na znaczeniu, wartości, które były dla nas najważniejsze muszą być przewartościowane, podjęcie jakichkolwiek działań niesie za sobą ogromne konsekwencje.

Książka od teraz należy do moich ulubionych. 
Wciąga-przeczytałam ją w mniej niż 24 godziny.
Daje do myślenia- rozważasz zachowania bohaterów i zaczynasz myśleć: "A co ja zrobiłabym w takiej sytuacji?"
Ukazuje problemy bohaterów w codziennych sytuacjach- takich jak robienie popcornu czy zbieranie jabłek.
Możemy przeczytać o wielu emocjach i wzajemnych zachowaniach bohaterów- o ich oddaniu, wrażliwości, niezrozumieniu, lęku, dobroci, niedojrzałości, mądrości, a co najważniejsze miłości.
Pewnie zapytacie: w jaki sposób te wszystkie emocje, które ze sobą wymieszałam są połączone? Moja odpowiedź to: przeczytajcie tę książkę! :)

4 komentarze:

  1. Super recenzja:) choć książki raczej nie przeczytam, nie moja bajka:)
    http://przewodnik-czytelniczy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wydaje mi się, że sięgnę po tę książkę, ale tekst jest bardzo dobry - oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super to wszystko opisujesz naprawdę, muszę przeczytać bo mnie zaciekawiła :D

    OdpowiedzUsuń
  4. No ładnie! Nie słyszałam o tej książce ani o osobie, która ją napisała. Ale wszystko można zmienić!

    Dzięki za odwiedziny, pozdrawiam ciepło ;)

    OdpowiedzUsuń

Zainspiruj mnie... :)