czwartek, 26 maja 2016

Moja pasja...#4

Powróćmy do gotowania :)
Nie wszystko, co robię idzie mi najlepiej, ale zawsze bardzo się staram. Wiadomo, czasem staramy się "za bardzo" i efekty- zamiast być tymi NAJLEPSZYMI- wyglądają tak, jak byśmy w ogóle się nie starali.
Moją wadą jest brak cierpliwości, a co za tym idzie: lubię gdy wszystko OD RAZU mi wychodzi. Nie lubię czekać, odliczać, powtórnie czegoś robić, porzucam po pierwszych kilku razach, bardzo się emocjonuję, rzucam przekleństwami (ach ta motyla noga!) i zrezygnowana... cicho płaczę w kącie.
Tak mam w każdej dziedzinie, w każdej czynności: nie ważne czy robię kreskę eyelinerem czy przechodzę "Tomb Raidera" . Jednakże... w gotowaniu odnalazłam spokój, ciszę... taki swój mały azyl.
Chociaż wiem, że proces tworzenia w kuchni, nie jest czymś, co mogłabym mieć "od tak" po mrugnięciu powieką. I sama jestem zdziwiona, że godzinami potrafię czekać na danie, aby potem w kilka minut wyczyścić talerz :)

To, co uważam za najlepsze w gotowaniu, to, to, że jest to jedna z tych rzeczy, które po prostu kocham robić. Może nie robię żadnych spektakularnych potraw... za to staram się w prostych daniach odnaleźć szczęście. W gotowaniu odkryłam to, że mogę być cierpliwa. Cierpliwie kroję warzywa, cierpliwie dotykam mięsa, układam je na patelni, i jak zafascynowana patrzę na jego zmieniający się kolor. Cierpliwie zerkam na parę, która unosi się nad patelnią...Cierpliwie siadam do stołu, by po chwili poczuć na języku smak tych wszystkich dań, które tak adorowały mój nos...

Ale zacznijmy od początku: to, że gotuję to jedno, ale sam proces kupowania jest dla mnie czymś fascynującym. Lubię we wakacje iść na mój ryneczek, oglądać te wszystkie stragany, patrzeć jak ludzie wybierają jabłka, jak ktoś inny smakuje truskawek. Jak starsi ludzie spierają się między sobą czy dziś na obiad zrobią placki ziemniaczane z cukinią czy jednak naleśniki z borówkami. Gwar ludzi, kolory i zapachy... wiecie, jak to jest wziąć do ręki jabłko i przyłożyć je do nosa i zaciągnąć się jego aromatem? Nie? To spróbujcie! ;)

Gdy wszystko już mam kupione, pokrojone i właśnie się gotuje... napiszę o tym, jak to pomysły na dania wpadają mi do głowy :) Zawsze szukam inspiracji, zawsze powracam do ulubionych dań i zawsze kieruję się obrazami w swojej głowie i zapachami, które mnie otaczają. Słyszę, że ktoś ma ochotę na pizzę i, co wtedy myślę? Och ... ta pizza... wszystkie pizze, które w swoim życiu zjadłam atakują moją głowę, ale ja... wciągam powietrze i staram się zobaczyć produkty: obrazuję dodatki- papryka, salami, cebula, pomidory, mozarella... co tylko chcecie. Pomyślcie jak w inny sposób wykorzystać te produkty, nie wolelibyście zjeść rozgrzewającego leczo? Ja tak :) Nie mówię, że nigdy nie jem pizzy... OCZYWIŚCIE, ŻE JEM! Ale ile razy można zjeść pizzę? A może sami ją przygotujecie? :)

Ostatnio miałam bardzo dużą ochotę na naleśniki... ale znowu z dżemem? Cukier puder? Wpadłam na pomysł by zblendować dwa jabłka i trzy gruszki i tym musem posmarować naleśniki. Nie były tak słodkie, jak wszystkie dżemy i marmolady- sztuczne- razem wzięte, nie były tak gładkie i skoncentrowane, jak wszystkie te smarowidła, które są nam oferowane w sklepach. Ale za to, jaką miałam satysfakcję! ;)

Ten post jest dla tych, którzy uważają, że nie mają "talentu" do gotowania. Ja wiem, nie każdy będzie się tak zachwycał jak ja nad jedną czerwoną papryką, ale można zachwycić się tym, co przygotowaliśmy. Może to być spalone, może być za słone, ale ważne, że Wasze :)

3 komentarze:

  1. Podziwiam Cię i zazdroszczę tej miłości do gotowania. Ja odziedziczyłam po swojej mamie brak jakichkolwiek zdolności kulinarnych i najmniejszych chęci do podejmowania prób w kuchni. Męczę się okropnie, kiedy muszę przyrządzić obiad, przypalam nawet makaron na spaghetti, nienawidzę sprzątać po gotowaniu, wykrawać żyłek z mięsa czy obierać ziemniaków. Kocham za to dobrze jeść i uwielbiam mojego Tatę za to, że chociaż on ma w sobie zacięcie kucharskie i uwielbia to robić :)

    Pozdrawiam cieplutko, bookworm :>

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, że masz taką pasję. Przynajmniej mąż będzie zadowolony :D
    Ja swoje umiejętności ograniczam do zagotowania wody na herbate/kawe :D

    http://kafurka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja rzadko gotuję z tej prostej przyczyny, że mieszkam z mamą i rodzeństwem, i to ona zazwyczaj przygotowuje jedzenie. Jednak w ciągu 2 miesięcy zamierzam się wyprowadzić, więc wtedy rozpoczną się eksperymenty kulinarne, nie mogę się doczekać! :)

    Ja też lubię literaturę psychologiczną, chociaż ostatnio wzięło mnie na kryminały :)

    OdpowiedzUsuń

Zainspiruj mnie... :)