sobota, 14 maja 2016

Recenzja...#10



Trylogia Delirium, Lauren Oliver
Wyd. Moondrive, 929 str.
Ocena: 5/5

Gdzieś tam wewnętrznie wzbraniałam się przed sięgnięciem po tę pozycję. Ciągle ją odkładałam na bok myśląc "No, gdzie ja teraz tą trylogię przeczytam?!". I znalazłam czas- MAJÓWKA! Zapakowałam w plecak, a gdy w domu położyłam ją na półkę babcia zarówno z przerażeniem, jak i z troską zapytała "Dziecko, kiedy Ty to przeczytasz?"

Przeczytałam! Czy warto? Bardzo! Może nie wszystkim przypadnie ta trylogia do gustu. Nie ma rzeczy, która spodobała by się wszystkim, bez wyjątku... Mnie czymś urzekła...


"-Kocham ten widok- wymyka mi się i nagle ciężar spada mi z piersi.
-Kocham- powtarzam, smakując to słowo. Łatwe do wypowiedzenia, jeśli już raz się to zrobi. Krótkie. Pełne znaczeń. Jak delikatne westchnienie. To nie do wiary, że nigdy wcześniej go nie wyrzekłam."

Przechodząc do samej recenzji: książka jest napisania prostym językiem, ale na tyle barwnym, że z łatwością byłam wstanie wyobrazić sobie wszystko o czym pisała autorka. Nie miałam problemu ze zrozumieniem pewnych kwestii, chociaż, niektóre zwroty czytałam wielokrotnie, bo nadawały się na cytat, cudowną sentencję...


"Miłość- jedno słowo, niby nic, nieznaczne jak ostrze noża. Właśnie tym jest: ostrzem, krawędzią. Przechodzi przez środek twojego życia, dzieląc wszystko na pół. Przed i po. Cały świat spada na którąś ze stron. Przed i po . I w trakcie - moment na krawędzi."

Autorka wprowadza nas w świat, w którym MIŁOŚĆ jest CHOROBĄ- amor deliria nervosa.
Chociaż na początku, idąc tropem autorki, rozumiałam czemu MIŁOŚĆ miała zostać wykluczona, rozumiałam to w ten sposób, że rzeczywiście- MIŁOŚĆ- to potężne uczucie, które wzmaga wiele innych odczuć i tym samym rządzi naszymi odruchami, zachowaniami czy postępowaniami. Uważałam, że, taka historia na książkę jest bardzo dobra. Fakt, może sama chciałabym żyć w takich czasach kiedy nie ma nienawiści, nikt nikomu nie zazdrości... Tylko czy potrafiłabym zrezygnować z tak pięknego uczucia jakim jest MIŁOŚĆ?

Do czasu, aż książka nie nabrała rozpędu i nie ujawniła, jak to łatwo coś komuś zaaplikować, a potem tym kimś sterować... wedle własnego uznania, zrozumiałam, że wcale to nie jest tak "fajnie" i "różowo", jak władze to przedstawiają...


"Miłość- najbardziej zdradliwa choroba na świecie: zabija cię zarówno wtedy, gdy cię spotka, jak i wtedy, kiedy cię omija.
[...]
To skazujący i skazany. To kat i ostrze. I ułaskawienie w ostatnich chwilach. Głęboki oddech, spojrzenie w niebo i westchnienie: dzięki, Ci, Boże.
Miłość- zabije cię i jednocześnie cię ocali."

Czytając pierwszą część poznajemy Lenę, zwykłą dziewczynę, która mieszka z ciotką, wujem i ich córkami. Lena przygotowuje się do EWALUACJI, czyli do zmiany, dzięki której przestanie KOCHAĆ. Uczy się odpowiedzi na pytania, które zada jej komisja. Wie, co powinna powiedzieć, aby komisja uznała ją za zdrową... za taką, której umysłu nie opanowały symptomy- amor deliria nervosa. Bo naprawdę nie jest dobrze, kiedy ktoś u kogoś zauważy te objawy... Co więcej... władze miasta gwarantują nagrodę jeśli ktoś kogoś wyda... 

Zanim Lena przejdzie ewaluację, poznaje chłopaka Alexa, który okaże się kimś zupełnie innym niż jest w rzeczywistości. Dzięki niemu zrozumie pewne kwestie i przewartościuje to, co do tej pory zostało jej wmawiane i to, co brała za oczywistość. I właśnie dzięki Alexowi- ja- zrozumiałam, że to wcale nie jest dobrze, jeżeli ktoś mi coś zaaplikuje, a potem będzie mną sterował. Musimy czuć: KOCHAĆ i NIENAWIDZIĆ. To są nasze pierwotne uczucia... więc jak możemy chcieć się ich wyzbyć? Czy bez nich możemy być szczęśliwi?

Historia Leny nabierze rozpędu, zboczy z kursu... Bohaterka będzie stawała przed wieloma drogami wyboru... jak zachowa się wobec ciotki?, a co z jej przyjaźnią z Haną?, jak Hana zareaguje na to, co się dzieje w życiu Leny?

"Uzmysłowiłam sobie nagle, że ludzie sami są jak tunele: jak kręte, ciemne przestrzenie i głębokie jaskinie. Nie da się poznać wszystkich zakamarków ich duszy. Nie można ich sobie nawet wyobrazić."

Nie chcę tutaj recenzować całej trylogii, każdej książki po kolei, aby nie zdradzić tego, co będzie w późniejszych częściach.

To, co mnie urzekło to zupełnie nowa historia, wiele wrażliwości, którą autorka wplotła w wydarzenia i w relacje pomiędzy bohaterami.  Dobrze wykreowani bohaterowie w pewnym momencie stają się nam bliscy- przynajmniej tak było w moim przypadku- czasem ich rozumiemy, a czasem nie zgadzamy się z ich wyborami... Możemy ich osądzać, w myślach się z nimi kłócić, ale... pomyślmy, jak my byśmy się zachowali, gdybyśmy dowiedzieli się, że wszystko to, co do tej pory uważaliśmy za normalne i oczywiste w rzeczywistości takie nie jest?

"Miłość. Gdy tylko wpuścisz do swojego serca to słowo, gdy tylko pozwolisz mu zapuścić korzenie, rozprzestrzeni się jak grzyb we wszystkich zakamarkach twojej duszy- a wraz z nim pytania, drżące, pączkujące lęki, które sprawiają, że nigdy nie zaznasz spokoju."

Książka przedstawia nam zupełnie nowy, dobrze wykreowany świat ... i albo go od początku polubimy, albo kompletnie nam się nie spodoba. Ja osobiście chciałabym więcej, więcej, więcej,ale... to już koniec :)

8 komentarzy:

  1. Wczoraj widziałam tę książkę na facebooku na fb wydawnictwa i myślałam o tym, że chciałabym ją przeczytać, ale właśnie jest strasznie gruba, a ja już mam stosik innych w domu, a czasu, niestety, mało. Myślę, że to ciekawy pomysł, żeby trylogię zamieścić w jednym tomie, ale fakt - ciężko potem recenzować całość, żeby nie zdradzić fabuły. Niemniej - na pewno przeczytam za jakiś czas, bo mnie zachęciłaś :)

    Wiesz, ja patrzę na swoich uczniów i mnie trafia, bo oni tylko z telefonami wysiadują. Mam wrażenie, że jak nie trzymają telefonu w dłoni, to czują fizyczny ból :o Chociaż powiem Ci, że starsze osoby też tak mają. Wielu moich znajomych też w czasie spotkania cały czas zerka na telefon. Ja jak się z kimś spotykam, to telefon mam schowany :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam pierwszą część już na swojej półce od Bożego Narodzenia, ale jakoś nigdy nie umiałam się za nią zabrać, twoja recenzja mnie przekonała i w najbliższym czasie chcę po nią sięgnąć :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy mnie do tej trylogii nie ciągnęło, ale znajoma powiedziała, że warto. Od tego czasu seria jakoś wypadła mi z głowy i teraz dzięki Tobie znowu sobie o niej przypomniałam! Muszę ją w końcu przeczytać :D
    Pozdrawiam,
    Jessie
    https://lifting-pages.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz, ja czasem też coś pokażę na telefonie, ale na przykład wczoraj przyjechał do mnie znajomy z innego miasta, spędziliśmy razem calutki dzień i ani razu nie spojrzałam na telefon. To było naprawdę... odświeżające uczucie!

    I jest jeszcze jedna rzecz poza wygodą! Ja jakiś czas temu łapałam się na tym, że jak szłam do biblioteki i brałam książkę "z półki", bez wcześniejszego zamówienia, to potem w domu okazywało się, że to jest 3 tom w serii, a nie czytałam pierwszego. Takie zebranie tomów w jeden jest wtedy sensowne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Najgorsze jest, że całkiem często tego po prostu nie oznaczają na książce w żaden sposób i ja się dowiaduję dopiero w domu, bo wpisuję na lubimyczytac.pl, że to czytam teraz, patrzę, a tutaj, że 3 czy któryś tom w serii, wściekam się wtedy niesamowicie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Dokładnie tak! Chociaż w ten sposób poznałam kilka niezłych książek, bo zamówiłam poprzednią część i doczytałam :)

    Ależ proszę: http://lubimyczytac.pl/profil/4407/ewelina-zdaniewicz :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo się cieszę, że jest dobra xD Bo właśnie wczoraj zamówiłam sobie :D Na razie tylko pierwszą część, bo jakoś nie jestem do końca przekonana...Upolowałam ją za 15 zł, więc pomyślałam, w zasadzie co mi szkodzi? Mam nadzieję, że będzie tak świetna jak piszesz :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolejna propozycja, którą powinnam dopisać do swojej listy książek oczekujących na przeczytanie. :)

    OdpowiedzUsuń

Zainspiruj mnie... :)