piątek, 20 maja 2016

Recenzja...#11

"Don na jeziorze" Sarah Jio,
Wyd.Między słowami, 314 str.
Ocena: 2,5/5
Gdy na blogu 97 books znalazłam recenzję książki Sarah Jio i postanowiłam, że na pewno po nią sięgnę. Nie wiedziałam, że stanie się to tak szybko.

Mam mieszane uczucia, co do tej lektury. Z jednej strony zachwyca nas swoją prostotą: językiem, historią, bohaterami, miejscem, relacjami... Z drugiej strony jest to problem, ponieważ zbyt proste rzeczy czasem stają się przewidywalne, monotonne, nie kreują bohaterów na tyle, abyśmy się z nimi utożsamiali, brakuje głębszych emocji i analizy historii, którą autorka chciała przedstawić.

Historia dotyczy dwóch kobiet, ich życia i relacji jakie tworzą ze swoimi bliskimi. Lubię książki, których akcja toczy się w dwóch wymiarach czasowych, ponieważ wiem, że te dwie historie na pewno muszą mieć wspólny mianownik i tylko czekam i sama próbuję zgadnąć, co łączy bohaterów.


"[...] Krople deszczu za oknem uderzają w taflę jeziora tak miarowo, jak miarowo kapią moje łzy." 

W tej książce poznajemy Adę i Penny, ta pierwsza żyje w 2008 roku w Nowym Yorku i stara się poradzić sobie z ogromną stratą jaką jest nagła śmierć męża i małej córeczki. Natomiast Penny, to młoda kobieta, która żyje 1959 w Seattle, jest żoną znanego malarza Dextera i również ma swoje "demony", z którymi stara się walczyć. Ada ucieka z Nowego Yorku i przeprowadza się na barkę szukać ukojenia wśród fal jeziora. Penny staje przed wyborem porzucenia męża i rozpoczęcia nowego życia u boku Collina. Tajemniczy kuferek, milczący sąsiedzi, Jim, który kiedyś był Jimmim, PAKT- to wszystko zachęca do tego, abyśmy przeczytali jeszcze jeden akapit, rozdział, aż w końcu skończymy książkę.


"[...] W każdej chwili mogę się potknąć, załamać. I boję się, że dłużej już nie wytrzymam. Czuję tak się, jakby ktoś dał mi ogromny, rzadki wazon z kryształu i kazał go nieść do końca życia, a każdego dnia, w każdej sekundzie brakuje dosłownie milimetrów, abym wypuściła go z rąk i patrzyła, jak roztrzaskuje się na kilkanaście wyszczerbionych kawałków. A ja razem z nim."

Autorka zaoferowała nam nie tylko powieść z gatunku "literatury dla kobiet", ale również kryminał, w którym wątki zagadek i tajemnic przeplatają się z mieszkańcami i życiem na Boat Street.

Jeżeli chodzi o moją ocenę, to naprawdę mam mieszane uczucia. Chociaż podeszłam do tej książki z pełnym optymizmem i nadal uważam, że jest to dobra historia, to jednak czuję pewien niedosyt. "Dom na jeziorze" to książka, którą przeczytacie w jeden letni/zimowy wieczór. Nie potrzebujecie dużego skupienia, bo karty historii same prowadzą Cię przez losy bohaterek. Od samego początku wiemy, że historia Penny-raczej będzie tą tragiczną, a z kolei Ada- zapewne znajdzie szczęście u boku mężczyzny.


"[...] Wiem, że może już zawsze będę tęsknić za przeszłością, za dwiema największymi miłościami mojego życia, ale teraz chcę być ptakiem. Chcę trzepotać skrzydłami w czasie burz.[...]"

Prostota, o której pisałam, zazwyczaj zadowala. Nie potrzeba górnolotnych słów czy opisów, aby opowiedzieć o miłości, nienawiści, smutku, żalu, rozpaczy czy szczęściu. Jednakże swoją prostotą, brakiem zagłębienia się w ludzką psychikę i pobieżnego przedstawiania bohaterów- sprowadzamy powieść do tego, że jest czymś błahym, czymś o czym szybko zapomnimy zatapiając się w kolejną książkę.

Książkę warto przeczytać, chociażby dlatego, aby zapoznać się z twórczością Sarah Jio. A po drugie, jeżeli ktoś lubi film "Bezsenność w Seattle", to musi przeczytać tę książkę.

Jestem ciekawa Waszych komentarzy o opinii na temat tej powieści ;)

4 komentarze:

  1. Czytałam inną pozycję tej autorki - "Dom na plaży" i byłam zauroczona :) Tą książkę mam również na półce i zamierzam szybko się za nią zabrać.
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio zrobiło się bardzo głośno o książkach autorki i właściwie nie wiem dlaczego. Sama mam na nią ogromną ochotę i mam nadzieję, że niedługo uda mi się upolować jej książki. Tak niskiej oceny chyba jeszcze nie widziałam, ale i tak przeczytam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wątek kobiety, która utraciła męża i dziecko jakoś sprowadził moje myśli w stronę "Szczęśliwi ludzie czytają książki i piją kawę" (czy jakoś tak), książka była mocno mierna. Bardzo nakręciłam się na tę pozycję, bo kocham książki i uwielbiam kawę, więc stwierdziłam, że to może być coś dla mnie. No cóż, bardziej pomylić się nie mogłam :P
    A co do tej książki, to zaciekawiło mnie, co to za wątek kryminalny, o którym wspominasz :)

    Może się "skuszę" i w końcu pójdę do kogoś na profesjonalne hybrydy, ale na razie muszę ogarnąć swoje paznokcie, bo strasznie mi się połamały, więc źle by wyglądało :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Akurat jestem na etapie wybierania książek na urlop, który już niedługo. Ta książka wydaje się idealna do czytania w podróży :)
    http://teresalifestyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Zainspiruj mnie... :)