wtorek, 28 czerwca 2016

Jedz, pij, ale z głową...#10

To już dziesiąty post z serii: "Jedz, pij, ale z głową..."
Więc pomyślałam o deserze! ;)

Za udział w Festiwalu Dobrego Smaku otrzymałam zestaw trzech książek: o jedzeniu i przyrządzaniu potraw.
Czy ktoś mógł lepiej trafić w mój gust?! :) Zdecydowane: NIE! <3

Co do dwóch pierwszych książek- przyznam się bez bicia- skradły moje serce :) A najbardziej ta środkowa, która mówi o prostych przepisach... a co najważniejsze: O SMAKACH Z DZIECIŃSTWA! :) I to właśnie w tej książce znalazłam cudowny przepis, którego miałam przyjemność degustować na Festiwalu Dobrego Smaku, a jest to: Indyjska chałwa marchewkowa.

I to dzięki tej książce: Delicje i łakocie przygotowałam niniejszy deser.... ale musicie wiedzieć: bez mojej ingerencji w każdy przepis... się nie obejdzie! :)

Pewnie zastanawiacie się, co to takiego jest, a ja Was nie będę trzymała w niepewności! :) Krem korzenny speculoos

Jak się domyślacie do sporządzenia takiego kremu potrzebne jest "coś" o smaku korzennym. W przepisie widnieją: ciastka korzenne speculoos, ale jako, że nie orientowałam się, gdzie takie mogę kupić, wykorzystałam pierniczki, których mam pod dostatkiem w osiedlowej piekarence :)
Jeśli zmieniłam główny składnik domyślacie się zapewne, że i resztę musiałam zmienić, ale do rzeczy: (przepis z książki)

Składniki:
* 100g ciastek korzennych speculoos
*50g miękkiego masła
*1/2 łyżeczki przyprawy do piernika
*ok. 1 łyżki wody.
 Moje pierniczki są dosyć twarde, dlatego potrzebowały więcej wody. Pamiętajcie, aby nie przesadzić z masłem :)

Na wyżej załączonym obrazku po prawej stronie widzicie pierniczki, a po lewo- przygotowany krem :)
Hm... tylko, co by tu jeszcze wykombinować. Przecież takiego kremu nie będę jadła prosto ze słoika... przydałyby się lody! :) i... dżem malinowy... lub porzeczkowy! Coś kwaśnego :)

I mój zmodyfikowany deser tak wygląda:
Smacznego!



5 komentarzy:

  1. Takie inspiracja to ja również bardzo lubię. :) A z przepisami mam tak, że za pierwszym razem wykonuję zgodnie z nim, ale później modyfikuję pod własny gust, taka metoda najlepiej się sprawdza. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Okazało się, że jesteś z tego samego miasta co i ja! Bardzo chciałam wybrać się na Festiwal Dobrego Smaku, ale niestety sesja nie pozwoliła mi na to. Miło, że za udział dostałaś książki, oby Ci dobrze służyły i wychodziły z nich same pyszności :>

    Pozdrawiam ciepło, bookworm :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurczę, aż nabrałam ochoty na lody, a dopiero wróciłam z fitnessu! :D Ja rzadko robię desery, zazwyczaj kupuję gotowe, bo mi nie wychodzą takie robione :( Ale może jednak spróbuję, kto wie?

    Wiesz, ja z polskich czytałam głównie kryminały i komedio-kryminały, obyczajowych polskich nie. Tę książkę dostałam jako egzemplarz recenzencki i naprawdę się w niej zakochałam! Czytałam jeszcze jedną książkę tej autorki, teraz w kolejce czeka druga część i wszystkie trzy śmiało mogę polecić! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas są takie lodziarnie, gdzie robią lody naturalne i jakiś czas temu jadłam takie z ciastkami korzennymi i były przepyszne! Może następnym razem takie spróbuj zmieszać? ;> Robią też z pieguskami, brownie, knoppersem i milionem innych rzeczy! Ostatnio jadłam o smaku białej princessy i białego kit kata :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Niedzielny poranek, a ja trafiam na takie łakocie...żałuję, że nie mogę wyciągnąć nic zza ekranu monitora, poproszę o wysyłkę kurierem, adres wyślę w wiadomości prywatnej :D

    OdpowiedzUsuń

Zainspiruj mnie... :)