piątek, 3 czerwca 2016

Moja pasja...#5

Nie ma nic lepszego dla "pisarza", jak znalezienie czegoś, co go inspiruje i motywuje do pisania. Każdy z nas ma "coś" takiego, co potrafi wprawić go w produktywny nastrój. Tak samo jest i ze mną. Chociaż długo szukałam po czym będę miała największą wenę, ale jak wiadomo: "gdy człowiek na siłę się stara to chyba nic z tego nie wychodzi". Dlatego odpuściłam i pozwoliłam swojej "duszy" błąkać się i poszukiwać tego, co jest dla niej chlebem. 
Park Sienkiewicza
W tamtym roku, a dokładnie w wakacje, odkryłam, co tak naprawdę "napędza" mnie do otworzenia nowej strony w wordzie i do wymyślenia historii, a mianowicie: jest to MOJE RODZINNE MIASTO.

Mieszkam we Włocławku, mieście, które jest położone w województwie kujawsko-pomorskim. Może nie jest to najpotężniejsze miasto polski i tak bardzo chciałam z niego uciec, że teraz z radością do niego wracam, bo wiem, że właśnie tam, najlepiej jest mi się skupić i popuścić wodze fantazji.


Katedra w Parku Sienkiewicza
Zapytacie: "A co takiego ma w sobie to miasto?" Odpowiem: nie wiem. Może po prostu czuję się tam bezpiecznie... pewnie... stabilnie... tam nawiązałam pierwsze przyjaźnie, tam spotkałam wielką miłość... tam były moje pierwsze łzy, rozterki nastolatki, kłótnie, krzyk i najszczerszy śmiech.

To rok temu w wakacje po obejrzeniu (nawet nie w całości) filmu: "Służące" otworzyłam nowy dokument w wordzie i pisałam do utraty sił. A pomysł sam wpadł mi do głowy! Co najważniejsze: nie był powielony z historii filmowej, a nawet- znacząco od niej odbiegał. 


Park Sienkiewicza
Najgorzej jednak jest z samą motywacją. Nie ma nic lepszego, niż "bat nad głową" i ktoś, kto będzie tym batem wirował tak szybko, żebym słyszała świst powietrza. Wtedy to ja mogę pisać! Gdy mam zbyt dużo czasu, wiem, że bardzo szybko się rozleniwiam. Nie wiem, co tak właściwie bym chciała robić. Nie mam ochoty na książki, na film... a już tym bardziej na pisanie. Ale wtedy, gdy zbliża się sesja, lub mam do napisania prezentacje bądź esej, z wielką radością siadam do twórczego pisania, a wyobraźnia poszerza nowe obszary w bezkresie mojego umysłu. 

Tak to już ze mną jest, ale to nie tylko w kwestii pisania książek. Tak mam z oddawaniem prac, robieniem prezentacji czy po prostu: uczeniem się. Gdy wiem, że mam termin, który zbliża się wielkimi krokami, możecie oczekiwać u mnie nadmiernego pobudzenia, zdenerwowania, ale i gotowości do działania. Chociaż wtedy bardzo marudzę i rwę swe cienkie włosy z głowy, to jednak potrafię "się spiąć" i oddać wszystko na czas.
Park Sienkiewicza
Park Sienkiewicza

Łącząc inspirację z motywacją, dodam tylko tyle, że gdy jestem w swoim mieście, w swoim pokoju, a co najważniejsze w łóżku... gdy jest bardzo ciepło, a ja mam mokre włosy... siadam na chłodnej pościeli z mrożoną herbatą, otwieram plik i piszę... piszę... piszę... wtedy nie potrzebuje terminów, "batów", ani osób trzecich, które będą mnie poganiać. Wtedy jestem ja, mój spokój i wyobraźnia.

3 komentarze:

  1. Robienie zdjęć chyba też jest Twoją pasją :) Pozdrawiam i zapraszam na http://teresalifestyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasami czekam do ostatniej chwili z tworzeniem czegoś, muszę złapać to coś nieuchwytnego, jednak bardzo potrzebnego, a kiedy indziej samo mnie najdzie. :) W obu przypadkach wspaniałe uczucie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak miło zobaczyć kogoś w bookosferze z kujawsko-pomorskiego :)
    Pozdrawiam !
    donkareads.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Zainspiruj mnie... :)