poniedziałek, 20 czerwca 2016

Moja pasja...#6

Już dawno nie było nowego posta, a to za sprawą tego, że pomagałam przy realizacji Festiwalu Dobrego Smaku w Łodzi :)
Ten post właśnie będzie traktował o tym wydarzeniu i o wszystkich mniejszych i większych atrakcjach, w których mogłam uczestniczyć "od kuchni" ;)

W tym roku odbyła się 13. edycja Festiwalu Dobrego Smaku i wzięły w niej udział restauracje, (było ich ponad 50) które miały do zaserwowania festiwalowe menu, a były nimi: dania, desery i koktajle. Bardzo mi jest przykro z tego powodu, że sama nie skorzystałam z tych smakowitych dań, ale nie miałam siły, aby po pracy wyruszyć w miasto. Można mnie nazwać mięczakiem, albo leniwcem. Na następny rok już nie popełnię tego samego błędu!

Festiwal rozpoczął się konferencją prasową.
Miałam wielką przyjemność poznać blogerów, którzy przybyli do Studia Kulinarnego na OFF Piotrkowska na degustacje dań kuchni bengalskiej. Sama też mogłam posmakować tego, co przyrządzili kucharze pod przewodnictwem Ambasadora Ludowej Republiki Bangladeszu.

Nie mam zbyt dużo zdjęć z tego spotkania, ale wszystko, co Was zainteresuje możecie znaleźć na stronie na facebooku: Festiwal Dobrego Smaku :) Jest tam zamieszczona fotorelacja!

Dziwnym zbiegiem okoliczności jest to, że najbardziej z tych kilku dań serwowanych przez bengalskich kucharzy był deser: marchewkowe ciasto. Myślałam, że moje kubki smakowe oszaleją przy degustacji mięs, sosów czy innych przysmaków. Ale strzałem w dziesiątkę okazał się deser! Cudowne, a zarazem dziwne jest to, że po ukończonym wolontariacie na Festiwalu Dobrego Smaku otrzymałam książkę, w której JEST TEN DESER! ;) Jak wiecie, na pewno go przygotuję... i już nie mogę się doczekać! ;)

Oprócz spotkań w księgarni ArtTravel na temat Chin i Gruzji, mieliśmy możliwość zgłębić tajniki piwa. Pub Keja udostępnił nam miejsce, aby Galante Hopaki mogli zaprezentować swojej twórczości piwa. Oprócz degustacji była też część wykładowa, z której można było się dowiedzieć, co to jest podróż kulinarna i gdzie w Europie można dostać coś smacznego do zjedzenia- czyli, które kuchnie według prowadzącego (a jest on podróżnikiem) można uznać za najlepsze:) Dodatkowo przedstawiciel Galantych Hopaków wytłumaczył zgromadzonym do jakiej potrawy pija się każdego rodzaju piwa. Byłam zaskoczona, że nie tylko wino, a także piwo można pijać do obiadu czy deseru.

Dla mnie najważniejsza była sobota! :) Warsztaty kulinarne poprowadzone przez Natalię Paździor (zwyciężczynię Master Chef Junior) i Luizę Baaziz (uczestniczkę programu Master Chef Junior). W warsztatach zorganizowanych przez Szkołę Dobrego Smaku mogły wziąć udział dzieci;) Wspólne gotowanie jest czymś wspaniałym, a dzieci bez żadnego skrępowania, na oczach kamer, rodziców i przechodniów kroiły, siekały i próbowały ... po prostu BYŁA MAGIA! :)


Cieszę się, że mogłam wziąć udział w takim wydarzeniu. Oczywiście mogłam przyjść na OFF Piotrkowską i popatrzeć, jak dwie mistrzynie kuchni wspólnie gotują, mogłam przejść się deptakiem i skosztować wielu dań, deserów i kaktajli.... mogłam robić zdjęcia potraw i rozmawiać z ludźmi, którzy tak, jak ja przyszli zapoznać się z festiwalowymi daniami... ale po, co jeśli można wziąć udział i zobaczyć to wszystko "od kuchni"?


6 komentarzy:

  1. Ale rewelacja!!! Dobrze, że czytając posta jem akurat obiad, bo patrząc na zdjęcia i na Twoją relację, aż ślinka cieknie :) sama nigdy nie brałam udziału w takim wydarzeniu, ale teraz, jeśli będzie jakieś w mojej okolicy, na pewno się wybiorę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na Festiwalu było cudownie! Z M. byliśmy oczywiście na spotkaniu poświęconemu Gruzji i tej cudownej kuchni <3 Było wspaniale, aż chce się jechać! A danie festiwalowe w Restauracji Polskiej też niczego sobie ;)
    Świetnie, że mogłaś współorganizować ten Festiwal! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. wygląda super! a powiedz mi ten festiwal to jest coś podobnego do festiwalu kawy, że są restauracje, każda proponuje coś do menu, a ceny są narzucone z góry? czy każdy ceny dobiera sam? :)
    tak czy inaczej - świetne przedsięwzięcie, chętnie wzięłabym udział!

    OdpowiedzUsuń
  4. No to faktycznie niedrogo! Ciekawe czy we Wrocławiu zrobią coś podobnego :)
    W sierpniu u nas będzie kolejna edycja festiwalu kawy, tym razem będzie temat "kawa mrożona" :) Też świetny festiwal, kawiarnie, które zgłosiły się do udziału, szykują jedną kawę i deser. Kawa kosztuje 6 złotych, deser 7, a zestaw 10 złotych, także bardzo się opłaca! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznaję się bez bicia, jestem tu pierwszy raz, ale na pewno nie ostatni :) bardzo ciekawy wpis, żałuję, że nie mogłam uczestniczyć w Festiwalu. Ta relacja jest naprawdę doskonałą zachętą do tego typu aktywności, pozdrawiam i powodzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie festiwale, spotkania, dają nam wielki zastrzyk pozytywnej energii i inspiracji. :)

    OdpowiedzUsuń

Zainspiruj mnie... :)