poniedziałek, 6 czerwca 2016

Recenzje...#13

"Dzika droga. Jak odnalazłam siebie" Cheryl Strayed
Wyd, Znak, str 469
Ocena: 2,5/5 
Naprawdę jest mi ciężko zabrać się za recenzję tej autobiografii. Z jednej strony uważam, że ciekawie mi się ją czytało i jestem pod wrażeniem historii opowiedzianej przez autorkę, z drugiej strony uważam ją za banał.

"Byłam kochającą żoną i cudzołożnicą. Ukochaną córką, która teraz samotnie spędzała święta. Prymuską z ambicjami i osobą marzącą o karierze pisarskiej, która zmieniała nic nieznaczące prace jak rękawiczki, eksperymentowała z narkotykami i sypiała ze zbyt wieloma mężczyznami. Byłam wnuczką górnika z Pensylwanii i córką hutnika, który został sprzedawcą. [...]"

Może ktoś z Was oglądał film "Dzika droga" z Reese Witherspoon w roli głównej, bo akurat tak zaczęła się moja przygoda z tą powieścią. Rok temu obejrzałam film i pamiętam, że też miałam, co do tej historii ambiwalentne uczucia. 

Historia traktuje o Cheryl, która postanawia przejść szlak o nazwie Pacific Crest Trail. Sam początek książki oferuje nam wiadomość, że bohaterce udało się dotrzeć do określonego celu, co dla jednych- w tym dla mnie- jest pewnym spoilerem. Z zapartym tchem czytałabym historię, która nie podawałaby na samym początku informacji o tym, ze główna bohaterka "przeżyje" wędrówkę.

"Byłam kamyczkiem. Byłam liściem. Byłam powyginaną gałęzią. Byłam dla nich niczym, a one dla mnie wszystkim."
Cheryl jest zmotywowana, chociaż bardziej pasuje tutaj słowo "zdesperowana". Potrzebuje ucieczki w sensie fizycznym, ale także psychicznym, tyle że nieświadomie zamiast się oddalać, będzie iść w głąb samej siebie. Cheryl jest niespokojnym duchem, który potrzebuje zrozumienia, wsparcia i otuchy, a także dużej pewności, że to co robi jest słuszne. Nie widzi sensu swojego życia, bo to, co do tej pory osiągnęła wydaje się być złudnym bytem. Wszystko to, co zostało zbudowane, "sypie się jak domek z kart". 

Książka oferuje nam podróż przez kilka stanów Ameryki Północnej. Razem z główną bohaterką możemy przeżywać jej "wzloty i upadki", wszystkie rozczarowania, złości i radości. Razem z nią będziemy doszukiwać się dwuznaczności, ale także zaczniemy w inny sposób patrzeć na pewne trudne do zrozumienia sprawy.

"Pewnego dnia do głowy wpadło mi słowo "strayed"-"zabłąkana". Od razu sprawdziłam je w słowniku i wiedziałam, że to moje słowo. Jego złożona definicja bezpośrednio odnosiła się do mojego życia i niosła w sobie poetycką nutę: "zejść z właściwej drogi, zboczyć z obranego kursu, być zagubionym, stać się dzikim, żyć bez matki i ojca, bez domu, błąkać się bez celu w poszukiwaniu czegoś, odbiegać od czegoś, zboczyć z tematu."

To, co możemy podziwiać w bohaterce książki, to wytrwałość, bo czytając niektóre fragmenty, sama zadawałam sobie pytanie "czy byłabym wstanie tak się poświęcić? czy bym wytrwała w swoim postanowieniu?". Cheryl mnie zadziwiła swoim uporem, walecznością, ale także pokonaniem strachu, który jest w każdym z nas zakorzeniony.

Książka oferuje nam kilkanaście cudownych godzin pośród dziczy, która tak naprawdę jest najczystszą formą natury. Każdy wschód i zachód słońca jest emocjonujący, a spotkanie twarzą w twarz z dzikim zwierzęciem dodaje odrobinę adrenaliny. Podczas zagłębiania się w historię miałam ochotę, chociaż na chwilę, przenieść się do świata opisywanego przez autorkę.

"Pierwszą rzeczą po urodzeniu każdego z was było ucałowanie wszystkich waszych części ciała- mówiła mama mnie i mojemu rodzeństwu.- Policzyłam wasze paluszki u rąk i nóg i rzęsy. Śledziłam palcem linie na waszych dłoniach."

Tym, co mnie urzekło w książce jest stylistyka oraz forma w jaką historia została ulokowana. Książkę czyta się przyjemnie, dosyć szybko, chociaż niektóre fragmenty mogą być zbyt monotonne. Tym, co mnie zraziło do ponownego sięgnięcia po tę lekturę jest fakt, że jest przewidywalna. Brak w niej budowanego napięcia, a raczej przez całą wędrówkę, jako czytelnicy jesteśmy na pełnym "wydechu". Od pierwszych stron dowiadujemy się, że Cheryl ukończyła swoją wędrówkę, co więcej jesteśmy poinformowani, że Cheryl idzie tym szlakiem, bo chce uciec od wszystkiego: wspomnień, zdarzeń, osób... samej siebie. Może przeczytałam zbyt dużą ilość książek, albo tak został mi ten wątek "podsunięty na tacy", że domyśliłam się, że ta historia będzie miała zupełnie inny cel, o którym bohaterka dowie się w trakcie lub na samym końcu podróży. Tym celem jest poszukiwanie własnego JA i zrozumienie samej siebie. Kolejnym celem jest doświadczenie braku żywności, pitnej wody i wygód, jakie oferuje nam współczesny świat. Następnie nakierowani jesteśmy jest na relacje międzyludzkie. Wspomnę o tym, że Cheryl postanowiła, że sama przejdzie cały szlak, bo to jest jej pokutą. W tym czasie miała wiele możliwości i szans, aby przeanalizować swoje życie, a dokładniej zastanowić się nad relacjami ze swoimi bliskimi. Podczas opowieści o zwiedzanych miejscach, są wplatane historie z życia Cheryl i z nich dowiadujemy się o tym, kim była jej matka, ojciec, ojczym, siostra i brat, a co najważniejsze mąż.

Książka na pewno jest warta przeczytania. Tak, jak każda inna lektura, wniosła "coś", co pozwoliło mi zrozumieć pewne kwestie, w tym przypadku takie, jak: relacje z bliskimi (a raczej utrata więzi) i wygody współczesnego świata. Warto chociaż na chwilę wejść w ten "dziki" świat i przenieść się do innego wymiaru, który oferuje nam Cheryl Strayed.

6 komentarzy:

  1. Jeszcze nie miałam okazji przeczytać tej książki, jednak teraz nabrałam na nią chęć. :) Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś nie przepadam za autobiografiami i to się chyba już nie zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książki nie czytałam, ale oglądałam film. Zrobił na mnie ogromne wrażenie. Historia Cheryl pokazała, że zanim znajdziemy porozumienie ze światem i otaczającymi nas ludźmi, musimy najpierw znaleźć je ze sobą samym.
    http://monikaolgaczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem w trakcie czytania więc co do treści jeszcze wypowiedzieć się/zgodzić/zaprzeczyć nie mogę :D
    Ale mogę powiedzieć, że to wydanie, które posiadam jest dużo ładniejsze od tego!
    Pozdrawiam,
    donkareads.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Biografie nie bawią mnie niestety ;/
    Jak widzę książkę w takim stanie to serduszko mi pęka :<

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam trochę inne wydanie tej książki u siebie na półce, ale nie miałam jeszcze okazji by przeczytać, ale w wakacje pewnie to nadrobię :D
    Pozdrawiam !!!

    OdpowiedzUsuń

Zainspiruj mnie... :)