czwartek, 9 czerwca 2016

Recenzje...#14

"Desiree czyli czas próby" Heidi Hassenmuller
str. 144
Ocena: 1,5/5
I tym razem książka mnie nie zawiodła, jak każda- JEST WARTA PRZECZYTANIA.

Główna bohaterka to trzynastoletnia Desiree. Jest na progu dojrzewania i raczej nie jest typową dziewczyną, woli swój wolny czas poświęcać na wdrapywaniu się na drzewo lub po prostu zabawom z chłopcami.
Pewnego dnia spotyka tego jedynego i...

Historia zawarta w książce należy do tych tragicznych i przypada w tym przypadku na-jedną osobę. Desiree musi borykać się z nagle przerwaną miłością, brakiem zrozumienia- ze strony rodziców, nauczycieli, kolegów, a co najważniejsze- LEKARZY, którzy w sposób nieporadny próbowali jej pomóc.

"[...] Zatopili się w pocałunku, na który czekali jedenaście miesięcy. Pocałunku, który on zawarł w czterdziestu trzech listach, czterech kartkach i jednym telegramie. Pocałunku, którego pragnęli i bali się jednocześnie. I który teraz wydawał się ich spalać."

Troszkę się zawiodłam, chociaż czytając opinie na Lubimy czytać śmiem wątpić w to czy na pewno czytałam tę samą lekturę, co osoby, które tam zamieściły swoje opinie. Nie wiedziałam, że została mi polecona książka młodzieżowa, bo gdybym to wiedziała, raczej bym się na nią nie "skusiła". Książka sama w sobie jest dobra: stylistyka i forma, jak najbardziej do mnie przemawia. Ilość stron, duże litery i łatwość czytania i rozumienia zdań sprawia, że książkę czyta się naprawdę szybko. Tylko może ta mała ilość stron przekłada się na jakość opowiedzianej historii? W moim przypadku tak.

O ile sam początek był zjadliwy, tak dalsza część mną wstrząsnęła, potem zastanawiałam się czy na pewno ją dokończę, ale ciekawość, co może się jeszcze zdarzyć, wzięła nade mną górę. Sama historia- OK, ale sposób jej przekazania- ilość stron- zepsuła efekt napięcia i "przetrawienia" poprzednich wydarzeń. Chyba autorka po prostu bardzo się śpieszyła i nie skupiła się na "wciągnięciu" czytelnika w swoją opowieść.

"[...] Czasami siedzieli tylko, patrząc sobie w oczy i czując, że należą do siebie. Zdarzały się też chwile, gdy byli tak pochłonięci rozmową, że zapominali o całym świecie. Lecz mimo to towarzyszył im lęk."

To, co mi również przeszkadza to brak wykreowanych bohaterów, a co za tym idzie: brak jakiejkolwiek analizy. Fakt, jestem wstanie przypisać każdemu bohaterowi "jakąś" cechę- pozytywną/ negatywną/ neutralną. Ale czy o to chodzi? Autorka stereotypowo opisała rodzinne/ koleżeńskie/ szkolne relacje i w pewnym momencie czułam się tak, jak bym czytała "karykaturę" powieści, w tym także bohaterów.

Nie znam innych książek tej autorki, ale chyba po nie sięgnę, aby przekonać się nad jakością pozostałych historii :)

3 komentarze:

  1. Ja nie lubię książek młodzieżowych, rażą mnie przez język i proste / prostackie historie. Dawno już nie czytałam żadnej, chociaż uczniowie mi polecają, to jakoś nie mogę się przekonać do tego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam, bo naprawdę warto! Zwłaszcza 1 i 2 część są "must read" :)

    Jeżeli lubisz obyczajowe, to do dzisiaj na stronie wydawnictwa Znak możesz kupić książki po 13,90 i darmowa przesyłka jest :) Ja zamówiłam sobie 4, może też znajdziesz coś dla siebie!

    Wiesz, myślę, że czasem trzeba też przeczytać te "złe" książki, chociażby po to, żeby potem docenić te dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka poza moją pulą zainteresowań, ale skoro nie zdobyła Twojego uznania, to raczej wstrzymam się z poleceniem jej córce. :) Nie każda książka musi do nas trafić, widocznie w danym momencie poszukujemy czegoś innego. :)

    OdpowiedzUsuń

Zainspiruj mnie... :)