wtorek, 5 lipca 2016

Recenzje...#17

"Dotyk Julii" Tahereh Mafi
Wyd. Moon Drive, str. 239.
Ocena: 1/5

Tym razem nie będzie tak miło i przyjemnie, jak by się mogło wydawać. Po książkę, a raczej po całą trylogię sięgnęłam w przypływie wcześniej przeczytanych recenzji. Jestem wielkim uparciuchem, więc po "nowości" sięgam zdecydowanie później, zazwyczaj się za nie zabieram w momencie, gdy głos publiczności przycichnie. I tym razem też się tak stało...


"-Adam.- Moje wargi otaczają kształt jego imienia."

Po trylogii "Delirium" mam wysoko postawioną poprzeczkę, jeżeli chodzi o młodzieżową fantasy. Wiem, co mnie urzekło w "Delirium" i oczywiście nie czekam na powielenie historii, ale uwielbiam jasno i klarownie wykreowany świat, który w prosty sposób jest przedstawiony czytelnikowi. Nie mówię tutaj o banalnej fabule, tylko o tym, że jeżeli ktoś już bierze się za napisanie fantastyki musi wiedzieć, że to, co sam kreuje istnieje w jego głowie, a czytelnik musi się albo domyślać, co takiego się stało albo dlaczego jest tak, a nie inaczej. Mądry autor, a co najważniejsze bystry umie w prosty sposób, ale nie ogłupiający czytelnika, tak przedstawić wykreowany świat, że czytelnik po prostu się w nim zanurza.

"Chciałabym, żeby mnie to bolało. Chciałabym, żeby mnie to okaleczyło. Chciałabym, żeby to uderzało również we mnie. Chciałabym nienawidzić potężnej siły otaczającej mój szkielet."

Książka "Dotyk Julii" opowiada o historii dziewczyny, która sprawia, że swoim dotykiem potrafi uśmiercić innego człowieka. Jest osamotniona, wewnętrznie rozdarta i bardziej niż nikt inny potrzebuje drugiego człowieka, ale nie do tego, aby z nim rozmawiać, ale aby się do niego przytulić... po prostu poczuć jego dotyk. I w tej historii nie może obejść się bez miłości, a w tym przypadku jest nią Adam. Zwykły- nie zwykły chłopak, który oczywiście zdobywa serce głównej bohaterki.

Miłość nie może być tak prosta, bo i w prawdziwym życiu nic nie jest banalnie proste. I tym razem mamy do czynienia z "trójkątem", którego trzecim wierzchołkiem jest Warner. Zafascynowany postacią Julii, chce ją mieć tylko dla siebie, podziwia jej możliwości i zamierza użyć jej jako broni wobec innych jednostek.

To co również jest wielkim mankamentem to opieranie się na stereotypach: kobiety, mężczyźni, relacje, miłość, nastolatki, dziecko, rodzice. Możliwe, że taki był zamiar i tak ma wyglądać przedstawiony świat, ale to, co zostało zamknięte w książce fantasy jest prostą, nie skomplikowaną historią opartą na tym, co tak właściwie zostało w karykaturalny sposób wykreowane. 

"Jestem skałą. Posągiem. Rzeźbą z lodu. Lód niczego nie czuje."

To tyle, co mogę zaoferować Wam, czytelnikom mojego bloga. Przebrnęłam przez pierwszą część trylogii i chyba muszę stwierdzić, że się poddaję. Możliwe, że po prostu ja nie potrafię znaleźć tego czym inni tak się zachwycali. Nic w tej historii mnie szczególnie nie urzekło, chociaż sam początek historii ma wielki potencjał. Okładka jest nieziemska i na pewno zwraca na siebie uwagę. Jednakże to chyba nie o to chodzi ... może już nie przemawiają do mnie słodkie historie z miłością- trójkątem w tle.

7 komentarzy:

  1. Jeszcze nie czytałam, jest na mojej liście książek do kupienia. Ale kurczę dalej się waham, może już za dużo tego typu książek. A Twoja recenzja bardziej mnie utwierdza w przekonaniu, że za dużo tych książek. Bo powielane schematy w końcu się kiedyś znudzą. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Za cholerę nie tknę tego paskudztwa. Jak usłyszałam, że książka ta jest pełna patosu i egzaltacji, a to przy motywie takiej nastoletniej miłości to mówię "O Boże". Kijem tego nie dotknę.
    Pozdrawiam:)
    Ps. lubię czytać negatywne recenzje, taki polaczek ze mnie wtedy wyłazi xD

    http://kasi-recenzje-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Po Twojej recenzji zaczęłam się trochę obawiać, ponieważ chciałam sięgnąć po tę trylogię w wakacje, ale zauważyłam ostatnio, że coraz bardziej wyrastam z miłosnych historyjek dla nastolatek i być może "Dotyk Julii" wraz ze swoim trójkątem to nie najlepszy wybór wakacyjnej lektury. Muszę to przemyśleć.

    Pozdrawiam ciepło, bookworm z Książkowoholizm :>

    OdpowiedzUsuń
  4. Na początku zaczęłam się obawiać, że mieszkam na innej planecie lub jestem totalnie oderwana od rzeczywistości, skoro o tej książce było głośno, a ja nigdzie się z nią nie spotkałam. Dopiero gdy doczytałam, że to fantasy, w dodatku o młodych ludziach, odetchnęłam z ulgą. Wyrosłam już z młodzieżowych romansów, więc za tę lekturę podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kompletnie nie moja bajka, więc sobie daruję. Ale okładka faktycznie jest zachwycająca :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkie młodzieżówki są niestety pisane na jedno kopyto. Myślę, że teraz najczęściej jest tak, że przeczyta się jakąś jedną serię, która wydaje się super i ma się z nią dobre wspomnienia, a potem próbuje się kolejnych nowinek i nagle okazuje się, że nie mogą już one zachwycić, bo "to już przecież było".
    "Dotyk Julii" przede mną, mam nadzieję, że uda mi się sięgnąć po tę książkę w najbliższym czasie, bo ile można to odkładać!? ;)

    Pozdrawiam,

    Dumna :)

    http://dumna-i-uprzedzona.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam tej książki i nigdy mnie do niej nie ciągnęło. Fantastyka nie do końca jest tym w czym się zanurzam dlatego podchodzę do niej z wielką ostrożnością. Te trzy cytaty i cała twoja recenzja utwierdza mnie w przekonaniu, aby od tej pozycji trzymać się z daleka. Trójkąty miłosne już dawno mi się przejadły.
    Wakacje to świetny czas na naukę języków, dlatego w poście poniżej przedstawiam wam jeden z lepszych sposobów, aby udoskonalić swój warsztat językowy :) !

    http://wielopasja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Zainspiruj mnie... :)