czwartek, 21 lipca 2016

Recenzje...#19

"Tańcząc na rozbitym szkle" Ka Hancock,
Wyd. Prószyński i s-ka, str 608,
Ocena: 5/5
Na okładce widnieje informacja, że autorka jest godną następczynią Nicolasa Sparksa, ale ja się z tym nie zgodzę. Książka może i jest w stylu historii Sparksa, ale czytelnik na pewno  znajdzie różnice pomiędzy tymi dwoma pisarzami.

Sięgnęłam po tę książkę bez żadnych wcześniejszych zasłyszanych opinii czy informacji o czym może być ta książka. Dopiero w momencie czytania zaczerpnęłam kilku informacji i dowiedziałam się, że ta książka, a dokładniej ta historia poruszy wrażliwą stronę mojej duszy... i to się spełniło.

Na pierwszych stronach książki poznajemy Lucy, która opisuje relacje ze swoim ojcem, mówi o siostrach i o mamie, a także wspomina o śmierci. Chociaż to ostatnie wydaje nam się lekką "wspominką", czymś mniej ważnym na tle relacji rodzinnych i przyjacielskich, jednakże śmierć odgrywa tutaj najważniejszą rolę.
"W pewnej chwili nawet spojrzała na mnie, prosto w oczy, i myślę, że nawet gdyby ojciec nigdy mi o niej nie opowiedział, i tak bym wiedziała, kim jest. Było to skojarzenie nieodparte, zupełnie oczywiste. Ona również mnie poznała. Uśmiechnęła się do mnie- do tej małej dziewczynki, jaką byłam- lecz ujrzała moją dorosłą duszę, która już zrozumiała. Również i po mnie przyjdzie, ale jeszcze nie teraz."
Lucy jest młodą kobietą, mężatką, siostrą, przyjaciółką. Nie jest już jednak córką, chociaż wszyscy sąsiedzi starają się jej matkować. Jest czuła, cierpliwa, oddana, opiekuńcza, odpowiedzialna i stanowcza. Nie lubi się nad sobą rozczulać i użalać. Wszystko, co robi ma sprawić, że dzień jest lepszy i zostaną z niego najlepsze wspomnienia. Ale Lucy wie, że to wszystko może się szybko i w prosty sposób sposób skończyć. Zarówno Lucy jak i jej mąż Mickey są obarczeni chorobami: Lucy jest podatna na zachorowanie na raka, natomiast Mickey ma chorobę: afektywną dwubiegunową, zarówno jedna, jak i druga choroba jest uwarunkowana genetycznie. 

Wtedy, kiedy Lucy i Mickey mają względnie poukładane życie; znają zasady- nakazy i zakazy, które sami spisali; dowiadują się, że Lucy jest w ciąży. Nagle świat staje do góry nogami, obydwoje stają przed różnymi wyborami, większość spisanych zasad przestaje mieć znaczenia z czym obydwoje nie mogą sobie poradzić. 

"Mój wzrok spoczął na ostatniej, jakże bolesnej linijce, ręcznie dopisanej po tym, gdy nieomal umarłam: Nie będziemy mieli DZIECI!!!"

Książka porusza wiele ważnych kwestii: aborcja, choroba, brak rodziców, miłość, rodzicielstwo, bezdzietność i śmierć. Wszystko to z czym spotkamy się w książce możemy w łatwy sposób odnieść do teraźniejszości i do problemów, które mogą nas dotyczyć. Historia nie jest tą banalną, wymyśloną, nieprawdopodobną, chociaż niekiedy możemy odnieść takie wrażenie. Zbyt wiele cierpienia i problemów głównych bohaterów może przytłoczyć czytelnika i sprawić, że przez chwilę zaczniemy się zastanawiać "czy to jest możliwe?".

Historię porównam do "Obietnicy gwiezdnego pyłu". Duża ilość stron sprawia, że czytelnik może zagłębić się w czytaną historię i poznać bohaterów, z którymi bardzo szybko się zżyje. Wielość przedstawionych charakterów i ich zróżnicowanie odgrywa bardzo ważną rolę, czytelnik skupia się na czytanej historii i nie ma ochoty się z nią rozstać.

"[...] Mała głowa, maleńkie rączki i stópki, a wszystko to jakże obce moim dotychczasowych doświadczeniom! Dziecko. Rodzina. Nasza szansa na nieśmiertelność."

Jedyną wadą, tej książki jest to, że jest napisana w formie "bajkowej" powieści. Senne miasteczko, gdzie wszyscy bohaterowie się znają, jest takim typem opowieści, gdzie błogo płynie czas i wszystko kończy się dobrze. Możliwe, że zarówno jest to wadą i zaletą, bo czytelnik miło/ niemiło zaskoczy się całą historią.

3 komentarze:

  1. Przyznam, że mogłabym się skusić. Zapisuję sobie ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O matko, a tu znowu zmiany!
    Nie możesz się coś zdecydować co do wyglądu bloga co? :D
    Ksiązka hmmm...niestety chyba dla mnie ;/
    Aczkolwiek recenzja świetna, jak zwykle :D
    Pozdrawiam cieplutko! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nie mam ostatnio "weny" na czytanie tego typu powieści. Co nie znaczy, że kiedyś się nie skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń

Zainspiruj mnie... :)