sobota, 20 sierpnia 2016

Recenzje...#27

"Dotrzymana obietnica" Jill Anderson,
Wyd. , str. ,
Ocena: 3,5/5
Czasem trudno jest napisać recenzję o ile czyta się ciężką książkę. I nie o wagę tu chodzi, a raczej o historię, jej problematykę i wpływ na czytelnika. Zawsze wczuwam się w głównego bohatera- nie ważne, czy jest nim mężczyzna czy kobieta. Bohater to bohater, a ja chcę, jak najbardziej się do niego zbliżyć, poczuć go i utożsamić się z nim...chociaż przez chwilę.

Jill Anderson to główna bohaterka, poznajemy ją w momencie, gdy jej mąż umiera, a ona nie wzywa pogotowia, aby go uratować. Od samego początku naszą głowę atakują pytania: dlaczego? co się stało? ale jak to? Czy jest to samobójstwo? A może zabójstwo? Pytania... pytania.


"[...]Kładłam się obok niego i mówiłam, tak jakby mógł mnie słyszeć. Narwałam w ogrodzie lawendy i włożyłam mu w dłonie.[...]"

Jill jest przesłuchiwana, musi odpowiadać na różne pytania, nie jest  świadoma tego o co można by ją oskarżyć. Postąpiła zgodnie ze swoim sumieniem albo z sumieniem swojego zmarłego męża.

Książka jest podzielona na kilka części. Wszystko się ze sobą splata: historia Jill i Paul'a- ich miłość, związek, ślub, pierwsze spotkanie, choroba, walka z lekarzami, przeprowadzki... Jest tego tyle, że szkoda Wam wszystko tutaj napisać. Z drugiej strony czytamy o przesłuchaniu Jill, jej rozmowa z detektywami, pytania-odpowiedzi, które mieszają się ze sobą, wciągają nas, aby dowiedzieć się więcej i więcej.


"Przy innej okazji wskoczyłam do niego do łóżka i natychmiast uciekłam. W pościeli powitał mnie ogromny czarny żuk. Wyciął go z papieru i pomalował czarnym flamastrem.[...]"

Historia opisuje kobietę twardą, nieustępliwą, cierpliwą, stanowczą, odpowiedzialną... ale przecież ciężar, który musi nieść za dwoje, w końcu staje się on zbyt ciężki i ją przeważa.
A może jest na odwrót i to ona nadal jestem po stronie silniejszych i niezwyciężonych? Najtrudniejszymi momentami w książce są chwile, gdy czytamy o wspomnieniach Jill i Paul'a, którzy jeżdżą po wszystkich lekarzach i nikt nie udziela im rzetelnej informacji, na co tak naprawdę zachorował Paul. A mianowicie jest to zapalenie mózgowo-rdzeniowa i zespół ustawicznego zmęczenia.


Z historii dowiadujemy się, że Paul już kilkakrotnie próbował popełnić samobójstwo, ale za każdym razem Jill go ratowała. Dowiemy się również, że jako jedyna od samego początku wierzyła w jego chorobę, sądziła, że on niczego nie symuluje, chociaż nawet lekarze poddawali jego słowa w wątpliwość sugerując, że powinien odwiedzić psychiatrę. Największym problemem jest to, że w tamtych czasach nikt nic nie wiedział o tej chorobie, nikt nie potrafił na podstawie objawów przypisać ich do konkretnej choroby, dlatego leczono go na wiele sposobów, chociaż sam zainteresowany-Paul- wyszukiwał leki, sposoby leczenia, nazwy chorób i podpowiadał lekarzom, co tak właściwie może mu dolegać.


"[...]Ogarnęła mnie przedziwna euforia. Ból wreszcie zniknął z tego domu."

Książka porusza wiele kwestii: samobójstwo, odwaga, choroba, miłość małżeńska, miłość rodzicielska, przyjaźń, etyka zawodu lekarza, etyka zawodu policjanta, empatia, tolerancja...

2 komentarze:

  1. Też zawsze mam problem ze zrecenzowaniem ciężkich książek. Ostatnio czytałam o powstaniu warszawskim, planuję ją zrecenzować na jutro, ale mam problem, bo nie ocenia się przecież tematyki tylko, ale całość...

    Tak czy inaczej, z "Dotrzymaną obietnicą" spotykam się u Ciebie pierwszy raz i tak sobie myślę, że z chęcią ją przeczytam, bo lubię trudne historie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tą książkę na maminej półce. Kurczę taka historia i ja jeszcze jej nie przeczytałam!
    No nie może być. Muszę ją czym prędzej przemycić do pokoju i zagłębić się w lekturze!

    OdpowiedzUsuń

Zainspiruj mnie... :)