sobota, 6 sierpnia 2016

Recenzje...#22

"Zapałka na zakręcie" Krystyna Siesicka,
Wyd. AKAPIT PRESS, str. 183,
Ocena: 5/5
Jakie są Wasze wrażenia po tej lekturze? Bo gdy ktoś pyta się o książkę z dzieciństwa zawsze wymieniam "Zapałkę na zakręcie", która jest wakacyjnym wspomnieniem, chwilą refleksji, delikatnym uśmiechem i początkiem wieloletniej przyjaźni.

Nie pamiętam konkretnej daty, gdy pierwszy raz sięgnęłam po tę historię. Chociaż lepiej jest napisać, że została mi ona w pewien sposób ofiarowana. Tak też zaczęła się moja wieloletnia i długotrwała miłość do tej historii i przyjaźń z cudowną kobietą.


"[...] Roześmiałam się.
-Dzięki Bogu, że masz jeszcze odrobinę samokrytycyzmu i poczucia humoru! - stwierdziła z ulgą (matka). - Kiedy pomyślę, że za trzy dni będziesz latać ze wszystkimi, ubrana w pogniecione spodnie i byle jaką bluzkę, nie mogę pojąć tych komedii, które robisz teraz!

Książka "Zapałka na zakręcie" jest zarówno lekką, ale pełną refleksji historią, z którą można się zapoznać w jeden wieczór, ale która na pewno pozostanie w pamięci na dłużej.


Tym razem poznajemy Madę i jej siostrę Alusię, ich mamę i Osadę, miejscowość, do której od sześciu lat przyjeżdżają na wakacje. W tej miejscowości dziewczyny zawarły przyjaźnie, a nawet przeżyły pierwsze miłości. To tutaj wszystkie trzy potrafiły znaleźć spokój, wyciszenie i pojednanie charakterów. Chociaż każda z tych trzech bohaterek jest inna to jednak miłość, którą matka roztacza nad swoimi dziećmi jest swoistym spoiwem.

Główną bohaterką jest Magdalena zwaną Madą, poznaje ona tajemniczego chłopaka imieniem Marcin. Jej zawziętość i upór oraz chęć udowodnienia samej sobie i wszystkim dookoła sprawia, że nawiązuje z Marcinem nić porozumienia... i tak zaczyna się ich historia.


"-Uważaj! Zapałka na zakręcie!

Podoba mi się to, że nic w tej historii nie jest proste, ale zarazem jest płynne. Książka nie jest nudna, chociaż opisuje życie mieszkańców dużego miasta, jego zwyczaje i codzienność. To jednak na wszystko patrzymy oczami młodej osoby, która pogrążona w miłości stara się "jakoś" funkcjonować.


"-Takie szczegóły są bardzo ważne, Mada! Następnym razem, kiedy powiesz mi: "Dziś będę myła głowę!", to będzie tak, jakbym przy tym był. Tylko zamknę oczy i zaraz zobaczę, jak puszczasz ciepłą wodę, zwilżasz włosy, potrząsasz buteleczką, żeby skropić je szamponem... co dalej?"

Tytułowa "Zapałka na zakręcie" jest tajemnicą, czymś co zarówno może złączyć, jak i podzielić. Jeśli mam się bawić w metafory, mogłabym pod tą "zapałkę" postawić Marcina, który wychyla się zza zakrętu i przygląda Madzie, jest nią oczarowany, fascynuje go jej osoba, jej charakter, sposób mówienia, codziennie wykonywane czynności, które tak naprawdę są banalne... ale jednak dla niego wiele znaczą. Marcin= zapałka, coś z niczego, co ma trudną przeszłość i raz zapalone nie przyda się już do niczego innego.

Na przeszkodzie wspólnej przyszłości Mady i Marcina stoi jego przeszłość oraz matka Marcina, która nie chce, by Mada zawiodła się na jej synie.


"To jest przyjaźń..." - pomyślałam i w tej chwili coś przełamało się we mnie. [...]"

Książka porusza wiele ciekawych i istotnych kwestii, chociaż jest to nastoletnia powieść, to potrafi poruszyć serce osoby odrobinę starszej. Autorka zgrabnie opisała przyjaźń pomiędzy dziewczyną, a chłopakiem, relacje pomiędzy matką, a córką czy synem czy brak ojca w życiu Mady. Oprócz tego, ważny też jest problem uzależnienia od alkoholu i od "złego" towarzystwa, które ma wpływ na jednostkę. Te tutaj wymienione i wiele innych kwestii porusza ta książka, która jest cudowną lekturą na letnie i zimowe wieczory.

Czy widzę w niej jakieś minusy? Na pewno to, że jest bardzo cieniutką lekturką, taką która może zostawić pewien niedosyt. Szybko pokonujemy kolejne pory roku, historia Mady i Marcina pędzi niczym pendolino i zanim się zorientujemy widzimy ostatnią stronę książki... 

5 komentarzy:

  1. Kurde, z jednej strony chętnie bym przeczytała, bo mam słabość do Marcinów (tak realnych, jak i książkowych :P), a z drugiej strony nie lubię krótkich książek tego typu. Z resztą ja w ogóle nie lubię tych cieniutkich historii, może z wyjątkiem Oskara i pani Róży <3. A! No i Jeżycjady pani Musierowicz. No i teraz nie wiem sama... Chyba dodam na LC do listy, ale nie będę biec w podskokach do biblioteki ;)
    Niezmiernie miło czyta się to, co piszesz! Serio ^^
    Pozdrawiam!
    Q.

    PS. A może zainteresuje cię mój konkurs? https://doinnego.blogspot.com/2016/08/moj-pierwszy-konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
  2. "Zapałka...", niezwykle ciepła historia, po którą zawsze będę się sięgać z delikatnym uśmiechem i wspomnieniem beztroskich, młodzieńczych lat. Już dawno jej nie czytałam i sama jestem ciekawa, czy jej odbiór będzie taki sam jak kilka lat temu, czy może czas zrobi swoje i zmieni moje spojrzenie na historię pierwszej miłości młodych ludzi. Pamiętam, że miałam ogromny niedosyt kończąc tę książkę, jak wspominałaś, rzeczywiście jest krótka, za krótka! Krystyna Siesicka nie chciała, aby czytelnicy "Zapałki.." byli zawiedzeni, dlatego też powstała kolejna część - "Pejzaż sentymentalny". Jednak pomimo ogromnej potrzeby poznania dalszych losów Mady i Marcina...żałuję, że kontynuacja powstała. Być może w mojej nastoletniej głowie powstała inna droga dla głównych bohaterów, którą autorka zburzyła. Traktuję "Zapałkę..." jako jedną, zamkniętą całość. Książkę, która sprawia, że chciałoby się rzucić wszystko i znaleźć razem z innymi młodymi ludźmi w Osadzie.

    ps jesteś niesamowita :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wielki uśmiech na twarzy! Dziękuję za tak miły komentarz! :) Sięgnę po kolejną część, aby samej się przekonać, co takiego wymyśliła autorka :)

      Usuń
  3. O matko, aż mi się łezka w oku zakręciła, bo uwielbiam tę książkę i na niej się wychowałam :) ech.. młode lata spędziłam na lekturze Musierowicz i Siesickiej :) cudowny post :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze pamiętam, kiedy wypożyczałam tę książkę ze szkolnej biblioteki. Przeczytałam ją bardzo szybko i ogromnie mi się podobała. W sumie od książek Siesickiej i Musierowicz zaczęła się moja przygoda z nałogowym czytaniem. Tą recenzją przywołałaś u mnie ciepłe wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń

Zainspiruj mnie... :)