piątek, 16 września 2016

#2A więc... w roli wyjaśnienia...Niski wzrost i co z nim nie tak?!

... muszę coś wyjaśnić :) Najpierw podziękuję za CUDOWNE komentarze pod ostatnim postem z tej serii :) Nie myślałam, że będzie taki odzew... i widzę, że chyba Wam się podoba mój POMYSŁ :) Tyle, że... nie zaczęłam tej serii, aby się roztkliwiać i prosić Was byście mnie wspólnie pogłaskali po głowie... nie chcę litości, a raczej daję Wam przestrogę, albo NADZIEJĘ :) Sama tej nadziei potrzebowałam i... nadal potrzebuję.

Nawiąże do Waszych KOMENTARZY...
Biblioteczka-na-poddaszu wspomniała o ważnej sprawie: "nieśmiałość ją hamuje" i że nakłada MASKI, ukrywając to, co skrywa w sobie. - Kiedyś też tak robiłam, ale w końcu przestało mi się chcieć i odsunęłam się w CIEŃ, pozwoliłam innym decydować za mnie, aż w końcu wszyscy się przyzwyczaili, że jestem bierna.
Chciałabym tutaj coś WAŻNEGO napisać. Doszłam do wniosku, że to chyba nie była NIEŚMIAŁOŚĆ. Przez nieśmiałość nikt inny nie miałby wpływu na mnie i na moje decyzje, po prostu byłabym nieśmiała. Ale to, że inni mnie HAMOWALI miało wpływ na moje zamknięcie i odsunięcie się w cień. Konieczne jest rozróżnienie tego o czym pisałam w poście :) Karolina pomogła mi to zrozumieć, dziękuję Ci :)
Ogród książek napisała bardzo ważną rzecz... Boże Zuza, wielkie dzięki! :) PUBLICZNE WYSTĄPIENIA- kiedyś byłam gejzerem, wulkanem i wrzącą wodą... w gimnazjum występowałam publicznie- grałam w szkolnym TEATRZE, miałam mnóstwo koleżanek, cały czas coś robiłam i wszędzie było mnie pełno. Jednak ciągłe hamowanie mnie przez rodzinę spowodowało, że zaczęłam się wycofywać z życia publicznego i towarzyskiego. Teraz cały czas WSTYDZĘ się zgłosić do odpowiedzi, albo wypowiedzieć w większym gronie ZNAJOMYCH. Tragedia...

Dziś chcę poruszyć też bardzo ciekawy temat: "Niski wzrost i co z nim nie tak?!"
Mam tylko 158cm, a może to jest AŻ? Czy mniejszy musi głośniej krzyczeć? Czy musi ubierać się krzykliwie? Czy musi zrobić sobie transparent z neonową strzałką skierowaną w dół i z hasłem: "Jestem TUTAJ!!"?
Myślę, że nie. Chociaż przez wiele lat tak uważałam :)
Uwielbiam CZYTAĆ i słuchać historię niskich osób... są tak podobne do moich:
*W sklepie każda ekspedientka mówi do mnie na TY.

*Ciągle pytają się mnie o dowód, nawet wtedy gdy kupuję ZDRAPKI.

*Często też ktoś wpycha się przede mną w kolejkę w sklepie twierdząc: "myślałam/em że tylko sobie patrzysz"

*Parę lat temu, na początku mojego ZWIĄZKU, szliśmy chodnikiem trzymając się za ręce (dodam, że mój chłopak ma 196cm wzrostu) i pewien MĘŻCZYZNA do nas powiedział: o Flip i Flap.

*Mam cichy GŁOS, co w połączeniu z niskim wzrostem daje tyle: ginę w tłumie ludzi.

*Gdy idę na koncert muszę mieć MIEJSCE siedzące na trybunach, bo inaczej nic nie zobaczę.

*Gdy miałam 6-7 lat nadal rodzice udawali, że mam poniżej 5  lat i mogłam jeździć w AUTOBUSACH na jakiś totalnych zniżkach czy nawet bez biletu.

*Od wielu koleżanek usłyszałam, że nie nadaję się do pocieszania, nie można się do mnie PRZYTULIĆ. Wszyscy są ode mnie wyżsi... więc jedynie tulimy się na siedząco.

*Ubrania? Przyznam się, że kiedyś kupiłam spodnie w dziale dziecięcym w H&M... ale KOSZULĘ... kupiłam w dziale dziecięcym... chłopięcym :D

*Nie dosyć, że jestem NISKA... to ważę mniej niż 45 kg... wszyscy mi powtarzają: JEDZ WIĘCEJ, nie odchudzaj się, przytyj, jesteś chudsza niż ostatnio, nic nie przytyłaś, weź dokładkę... i tak w kółko. Nie jest to przyjemne, bo serio... JEM :D Dodatkowo, kiedy mówię, że chcę zacząć ĆWICZYĆ wszyscy pukają się w GŁOWĘ i mówią szyderczym głosem: Ty?!?! CHCESZ schudnąć z kości na ości?
Szkoda, że nikt nie rozumiem, że to względy czysto zdrowotne... a nie dla schudnięcia.


Dobra przystopuję, bo za dużo tego :D
Teraz akceptuję swój wzrost. Może i jestem niska... ale przynajmniej nie jestem nijaka... STARAM SIĘ!

30 komentarzy:

  1. Mam tyle samo wzrostu hahaha XD a mój eks też strasznie wysoki bo 2 cm niższy od Twojego faceta :) my, dziewczyny od których nawet Tyrion L. jest wyższy, łączmy się w bólu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nareszcie ktoś to napisał! Ja jestem jeszcze niższa, zaledwie 1,50cm. Do mnie też wszyscy mówią na TY, a nawet zdarza im się odzywać do mnie jak do dziecka. W gimnazjum nikt nie rozumiał, dlaczego nie chcę być nazywana Maleństwem — no bo to przecież takie „słodkie” (moim zdaniem równie słodkie jak cytryna, ale co ja tam wiem). Moje problemy wyglądają trochę inaczej, ale Twoich też Ci nie zazdroszczę. Ale mi też wszyscy powtarzają, że jestem strasznie chuda, nie rozumiejąc, że waga którą mam jest dla mnie najbardziej optymalna. Wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo tak! I wszyscy myślą, że jesteś niewinna, grzeczna, a jak idziesz spać to jeszcze z pieluchą i smoczkiem :D
      Moja przyjaciółka ma chyba tyle samo wzrostu co Ty, staram się wtedy nie być okropną istotą, która mówi "oo ale jesteś mała" i nie dziwię się innym, że tak na mnie mówią. Wiem, co to za ból, zagryzam zęby i walczę ze stereotypami :D

      Usuń
  3. Jakbym czytała o sobie :D Jestem dwa centymetry niższa, więc doskonale Cię rozumiem i miewam identyczne sytuacje :) Najgorzej chyba z kupowaniem spodni, bo nawet te wersje z krótkimi nogawkami są na mnie za długie :p Najbardziej jednak denerwuje mnie to, że na wszystkich zdjęciach grupowych jestem wypychana do przodu, bo przecież „nie będzie cię widać”... No i też jak wspomniałaś, przy niskim wzroście waży się mniej, więc do 50kg trochę brakuje, a chciałabym oddawać krew, no a dolna granica wagi to właśnie 50kg.
    Tyle w temacie ;) Dobrze wiedzieć, że nie jest się samemu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Najlepiej, gdy znajomi robią selfie... i tylko widać moje czoło :D
      Spodnie- totalna zmora! za długie, nogawki starczyłyby jeszcze na skarpety i rękawiczki...

      Usuń
  4. O rany, ale drobniutka jesteś. Ja też mam 158 cm wzrostu, ale specjalnie z tego powodu nie cierpię. W końcu mali od Bozi dostali, a duże osły same porosły :D
    Jest nas więcej, trzymaj się!
    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tekst! "osły same porosły" :D Poprawa humoru gwarantowana!

      Usuń
    2. Tata zawsze mi to powtarza. I mówi na mnie "malutka". I to jest takie kochane, urocze. Cieszę się, że nie jestem wysoka :)

      Usuń
    3. Chyba warto zaakceptować siebie takimi, jakimi jesteśmy, ale to nie znaczy, aby być biernym wobec swojego ciała czy charakteru :)

      Usuń
  5. Chociaz nie jestem niska (175 olaboga :)) to czasem chcialabym byc troche nizsza ;) Ale masz racje ze kazdy wzrost ma jakies plusy i powinnismy byc z niego dumni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba, jak ze wszystkim: "Mam kręcone włosy, wolałabym proste.", "Mam zielone oczy, wolałabym niebieskie" :d Ja bym chciała być wyższa, mieć dłuższe nogi... no marzenie :P

      Usuń
  6. O, bardzo mi miło, że wspomniałaś o mnie, czuję się wyróżniona :D
    Cieszę się, że akceptujesz swój wzrost - w sumie to najważniejsze czuć się dobrze z samym sobą :) Ale współczuję tych wszystkich niefajnych zachowań... To z jedzeniem też znam, tyle razy się tego nasłuchałam, zwłaszcza od mojej mamy. Ale kiedyś zaszokowała mnie reakcja lekarki. Mama do niej: "niech jej pani powie, że musi więcej jeść, bo jest za chuda", a kobieta na to: "spokojnie, jak będzie w naszym wieku, to też będzie gruba" :p A o dowód pytają mnie do tej pory jak mi się zdarzy piwo kupować, chociaż w tym roku 28 lat skończę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, jak Ty musisz młodziutko wyglądać... <3 Bo ja mam 24 lata, a dają mi 16-17 :D
      A lekarka dobrze powiedziała! O ile sama się nie odchudzasz, jakoś specjalnie, ani nie jesteś chora, to po prostu jest to Twój organizm. Zauważyłam, ze nie ma czegoś takiego, jak idealna waga dla społeczeństwa. Jesteś albo za gruba, albo za chuda :D

      Usuń
    2. Czy ja wiem... ale jakoś tak panie w sklepach zawsze chcą mnie sprawdzać :)
      Dokładnie, zawsze komuś coś nie pasuje :p Liczyłam, że po ciąży chociaż parę kilo więcej mi zostanie, a tu lipa. A nie ćwiczę nic, tylko za dzieckiem latam :)

      Usuń
  7. No, kochana, widzę, że mamy podobny problem :D Ja mam 1 cm więcej, bo dokładnie 159 :D W sumie w życiu prywatnym zupełnie mi to nie przeszkadza, mój chłopak mówi, że wzrost mam idealny, bo jak stoimy, to bez wysiłku może mnie pocałować w czoło i bardzo lubi to robić :D Ale za to w pracy to jest istna katorga! Wyobraź sobie nauczycielkę polskiego w szkole ponadgimnazjalnej, w klasie 30 facetów, która ma 159 cm wzrostu i dziewczęcy głos - to właśnie ja :D Na rozpoczęciu roku dziewczynka z mojej klasy wychowawczej podeszła do mnie "cześć, nazywam się xxx, a Ty jak masz na imię?" a miałam obcasy! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że to jest jedna z tych historii, którą można latami opowiadać :D Cudowne! Naprawdę się uśmiałam! :D
      Podziwiam Cię, że potrafisz zapanować nad tymi facetami! Imponujesz mnie :)

      Usuń
  8. Piszę ten komentarz po raz drugi, bo blogger postanowił utrudnić mi życie... Ale przechodząc do setna. Przy tobie na pewno wyglądałabym jak wielkolud! Mam jakieś 170/175 i w sumie czuję się z tym wyjątkowo dobrze. Nie należę do tych ludzi, którzy gdy są wysocy chcą być niscy (chociaż falowane włosy podatne na kręcenie, chętnie wymieniłabym na proste i mniej puszące się!). Uwielbiam swój wzrost, ale nie obraziłabym się z jeszcze kilku centymetrów choć już słyszę od dziadka, że z takim wzrostem faceci będą się mnie bali, bo przecież nie wypada aby dziewczyna była wyższa od mężczyzny; oczywiście mówi to żartując, ale znam wiele osób, które całkiem serio tak myślą. PS. Mogłabym ci oddać trochę swojej wagi. Dopasowałybyśmy się idealnie :D Pozdrawiam, Wielopasja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super dziadek :D
      Możesz być moim wielkoludem, byłabyś następną, która żaliłaby się na mój niski wzrost :P

      Usuń
  9. Ja mam 164 cm wzrostu więc tez nie jest to wybitnie dużo i zanim zaczęłam nosić okulary (czyli jakieś trzy lata temu), które chyba trochę mnie postarzyły, nawet przy kupowaniu cytrynowego radlera pytano mnie o dowód. A moi jakże dowcipni i duuużo więksi koledzy zamknęli mnie kiedyś w walizce, dobrze że tylko na chwilę :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha :d Najlepsze :D Też byłam zamknięta w walizce, ale to po prostu do testów xD

      Usuń
  10. Ja akurat nie mam problemów z moim wzrostem - 175 cm jest idealne w mojej opinii - ale zazdroszczę ci strasznie szczupłej figury! Co ja bym dała, żeby nie wyglądać jak kuleczka... :( I mamy dokładnie na odwrót - ty możesz jeść i nie tyjesz, a ja przez hormony czasem w ogóle nie jem, a i tak grubnę... WKURZAJĄCE.
    Dobra, koniec mojego użalania się xD
    Powiem Ci, że te historie brzmią naprawdę śmiesznie. Ale w takim pozytywnym sensie w większości ;) U mnie zdarzają się żarty w stylu "Hej! I jaka pogoda tam na górze?". Moja mama jest znowu podobna do ciebie. Ostatnio poprosili ją w sklepie o dowód, bo kupowała piwo, co z tego, że ma czterdzieści lat xD Można? Można.
    Pozdrawiam cieplutko! :)
    Ola z bloga Zaczytana Iadala

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja na szczęście nie mam takich problemów, 173 się kłania. Jednak czasem mogę ponarzekać na swój wzrost np. gdy jestem we wzroście chłopaków z klasy, a jak założę obcasy to już w ogóle.
    Zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  12. Moi rodzice też kilka razy udawali, że jestem młodsza niż w rzeczywistości, ale raz załatwiłam ich tak, że już więcej tego nie zrobili. Miałam 7 lat i czytanie opanowane do perfekcji, czytałam wszystko co było za oknem autobusu. Nikt nie uwierzyłby, że pięcioletnie dziecko potrafi tak czytać. Teraz mam 160 cm i uwielbiam to.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja jestem normalnego wzrostu (w sensie mam 15 lat i ok 165 cm, tak jak większość w moim wieku), ale tak do ok 10 roku życia, pojęcia nie mam czemu, byłam jedną z najniższych osób w klasie. Czy ja nie rosłam, czy oni byli wielkoludami, nie wiem, ale pamiętam że zawsze wszyscy musieli mi podawać coś z wyższych półek :D Ehh, stare dobre czasy :D
    Pozdrawiam!
    Czytam, piszę, recenzuję, polecam





    OdpowiedzUsuń
  14. No jakbym czytała o sobie! Kochana, ja także mam niecałe 160cm wzrostu, a ważę ledwo 41kg. Na co dzień muszę znosić komentarze typu "jesteś za chuda", "szkielet", albo "co on widzi w takim kościotrupie?" (to oczywiście o guście mojego chłopaka). Pewnie się domyślasz, jakie to denerwujące i... załamujące. W każdym bądź razie- jestem z Tobą! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja mam 162 cm :D Widzę, że to dużo jeżeli wziąć pod uwagę wypowiedzi niektórych dziewczyn xD
    Ja miałam raz chłopaka 192 cm to już po prostu mnie nosił, bo tak musiał klęczeć nawet jak chciał mi coś na ucho powiedzieć xD
    Współczuwam xD

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja też mam 158cm i najkrótsze nogi świata, dodatkowo o wiele więcej ważę, ale kiedyś byłam młoda i szczupła. Mąż jest bardzo wysoki, prawie 190cm i mówi, że on się boi wysokich dziewczyn (zresztą z tego co wiem nie tylko on). Małe kobietki wzbudzają instynkt opiekuńczy. O dowód pytają mnie notorycznie i zawsze nonszalancko podaję (1987r) wiedząc, że zaraz będzie opadnięcie szczęki i przeprosiny. Z drugiej strony ja się wcale nie gniewam heheh, wprost przeciwnie, to miłe jak ktoś ma Cię za nastolatkę:) Małe jest piękne, pamiętaj:) I nawet spodnie już teraz da się kupić, bo jakieś 15 lat temu jak jeszcze rurki nie były w modzie, to ja musiałam każdą parę obcinać.

    OdpowiedzUsuń

Zainspiruj mnie... :)