czwartek, 29 września 2016

#3A więc... moje kombinowanie w kuchni...

Gdy się słyszy, że ktoś gotuje to przychodzą nam do głowy dwa obrazy: cudowna matka Polka, gotująca, piorąca i sprzątająca albo wybitna kucharka z rondlami wielkości nocnej szafki, która jednym cięciem noża po porcjuje kurczaka.
Gdy ja mówię, że gotuję wielu moich znajomych widzi mnie w tej drugiej roli... nie no żart, widzi mnie raczej w roli osoby do której dzwoni się w razie tragedii w kuchni, a wtedy ja włączam gugla i szukam rozwiązania problemu albo też znajomi pytają mnie, co mogą ciekawego i zarazem smacznego przyrządzić na obiad czy przekąskę.
Nie zawsze jest tak różowo, a nawet ostatnio doszłam do wniosku, że osiągnęłam pewien pułap i już go nie przeskoczę... a mianowicie: ostatnio w mojej kuchni dzieją sie horrendalne rzeczy:



Było tego całe mnóstwo,
tylko tyle zostało...
  • Przygotowywałam: bruschetty (małe kanapeczki z pokrojonej bagietki czy bułki z dodatkiem drobno pokrojonych pomidorków i mozzarelli, a to wszystko zapieczone w piekarniku). Mój mężczyzna miał imieniny, ja wpadłam na pomysł przekąsek do filmu, biegałam po moim malutkim pokoju, jak w ukropie. Wiedziałam, że gdy wybije 16sta to mój mężczyzna stanie w progach naszego domostwa i ogłosi swoje przybycie. Do akademika dotarłam o 13stej, a w pokoju horror z dramatem. Pomijając wszystko wokół przejdę do punktu kulminacyjnego: pięknie ubrana kazałam Mężczynie udać się do toalety w celu założenia koszuli. Ja w tym czasie wyjęłam z piekarnika pokrojone kanapeczki, które na wstępie króciutko zapiekłam, aby były chrupiące. Gdy na nie nałożyłam pomidorki i mozzarelle ściereczką złapałam blaszkę i skierowałam się w stronę piekarniczka. Zapomniałam dodać, że... piekarniczek stał po drugiej stronie mojego apartamentu: NA PODŁODZE. Gdy tak sobie mknęłam, blaszka wysunęła się z moich dłoni, kanapeczki pięknie poszybowały i wylądowały na ścianie, podłodze i piekarniczku. Mój jęk zawodu był tak tragiczny, że Mężczyzna wybiegł z łazienki, bo myślał, że się poparzyłam... No to tyle z bruschetty :D
  • Jak zrobić pomidorówkę? Chyba każdy wie, że jeśli w niedziele był rosół to w poniedziałek jest pomidorowa. U nas się to troszkę przeciągnęło, ale to nie zmienia faktu, że takowa zupa miała pojawić się na naszych talerzach. Mój Mężczyzna tego ranka powiedział: moja mama robi tak, że w garnku z pomidorową pływa ryż. Ok- pomyślałam- spróbujemy. Wszystko szło zgodnie z planem... do czasu ugotowania ryżu i przełożenia go do garnka z pomidorową. Powiecie: za mały garnek i wylała się zupa? Otóż nie moi drodzy... gaz zmniejszyłam, udałam się do pokoju, wracam po chwili... a tu czuję swąd garnka, zupa dziwnie bulgoce... mieszam łyżką w garnku, a tu ryż przywarł do dna... piękna pomidorowa zamieniła się w śmierdzącą breje. Wujek gugle pomógł i uratował obiad. DZIĘKI :)
  • Była przystawka, był i obiad, a więc czas na deser. Mam manię kombinowania... i z reguły to się sprawdza. Gdzieś coś usłyszę, coś gdzieś przeczytam... i jakoś to wychodzi. Tym razem też tak miało być: kupiłam pudełko litrowych lodów i dwa snikersy. Miałam ochotę na taki koktajlo szejk... ale! ogólnie miałam malutkie wafelki do lodów z maszyny czy z gałki. Mężczyzna pokroił snikersy, ja przełożyłam lody do blendera... no... snikersy zamarzły w zetknięciu się z zimnymi lodami, toffi było twarde, jak kamień... tego nie można było zblendować... dobrze, że nie zaprosiłam kogoś na przepyszny deser, bo by był ubaw... :D
Sądzę, że każdy ma wpadki... nie tylko w kuchni. Warto wynosić z nich lekcję na przyszłość... Piekarnik postawię sobie na stole, ryżu ugotuje znacznie mniej i nie będę wychodziła z kuchni... a do lodów będę po trochu dodawała snikersy, które w szybkim tempie będę blendować... :D A jak Wy radzicie sobie w kuchni?

22 komentarze:

  1. Jakie cudowne małe kanapeczki! Aż szkoda ich jeść :D Muszę je kiedyś zrobić.
    Pozdrawiam / ksiazkiwpiekle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! Są szybkie w przygotowaniu! Niedługo powinnam dodać post z przepisem z serii "Jedz, pij, ale z głową" :)

      Usuń
  2. Ja niby jestem dorosłą kobietą ale szczytem moich umiejętności jest spaghetti bolognese z Fixu Knorra czy innego Winiary i to zazwyczaj ze zważonym sosem xD Jak byłam w liceum po powrocie ze szkoły przypaliłam kurczaka, którego mama wcześniej zrobiła na obiad, przed wyjściem do pracy. Dosłownie na chwilę wyszłam z kuchni a jak wróciłam, to wszędzie było pełno dymu i śmierdziało tak, że Matko Bosko. Jak czytam te wszystkie blogi o gotowaniu to sama mam ochotę czegoś się nauczyć, w końcu wypadałoby, ale jakoś brak mi motywacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powoli, bez szaleństw, prosto, bez pośpiechu! A uda się :) Nikt nie musi być wybitny, bo i ja wybitna nie jestem :) Najważniejsze to czerpać radość!

      Usuń
  3. Chyba pierwszy przypadek z szybującymi przekąskami był najlepszy :D Moje zdolności do wybitnych raczej nie należą, lecz też lubię kombinować z różnymi smakami itp. Omijam tylko Dania obiadowe, bo one jakoś nigdy nie wydają mi się "ciekawe". Mam w planach zrobić niedługo II śniadanie do szkoły według Twojego ostatniego (jeśli się nie myle) przepisu. Zobaczymy co wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadal wspominam szybujące kanapki i upierniczoną ścianę :D

      Usuń
  4. Hahah pomidorowa xDDD Też nieraz udało mi się coś spalić tak, że garnek był nie do uratowania praktycznie xD
    Ooo a apropos tych lodów: nie dawaj ani snickersów, ani marsów, ani twixów, bo własnie toffi robi się twarde jak kamulec- dodawaj bounty! :D
    Kasi recenzje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za radę <3 Będę kombinować!

      Usuń
  5. Jestem osobą, która trzyma sie od kuchni z daleka i nigdy nic nie ugotowała, a nawet nie probowala. Jednak jeśli inni gotują to jestem pierwsza osoba, ktora kosztuje ich przysmakow. Np. teraz wlasnie czekam na naleśniki ktore przyrzadza moja przyjaciolka mmmm juz czuje tez zapach!.Te kanapeczki wygladaja bardzo smakowicie, masz kulinarny talent!!!! Zazdroszcze tej cierpliwosci stania przy garnkach! haha
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie:D
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy to talent, czy po prostu jakiś taki dryg :D Lubię sama coś przygotować, ale zdarza mi się kupować gotowe dania... zdarza mi się zjeść fastfood, ale jeśli ktoś przy mnie gotuje to nie potrafię usiedzieć i czekać na rezultaty! :D

      Usuń
  6. Ekhm...co do ostatniego pytania, w większości nie radzę sobie w ogóle :D Ale próbuję, staram się, nie poddaję! :)
    Pozdrawiam ^^
    Czytam, piszę, recenzuję, polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie można się poddawać :d Nawet przypalone, a swoje! xD

      Usuń
  7. Ostatnio wciąć przypalam potrawy ryżowe, oczywiście to nie moja wina, ale jakości ryżu, który zbyt szybko chłonie sos. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No moja zupa to był raczej gęęęęsty krem :D Ryż szybciutko pochłonął zupkę :D

      Usuń
  8. Ja radzę sobie w kuchni, stosując metodę prób i błędów:D Lubię eksperymentować,najczęściej wychodzi mi to całkiem nieźle, ale niestety spalone garnki to u mnie standard...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarza się!Każdemu :) Ten kto nie próbuje nie psuje i nie popełnia błędów :)

      Usuń
  9. Oj tam, nawet mistrzowi może się zdarzyć! ;-) Ja generalnie nie lubię gotować i kiedy byłam jeszcze panną, to potrafiłam wstawić czajnik elektryczny bez wody... Teraz jest już nieco lepiej, bo i kotlety zrobię, i spaghetti, i kurczaka, i naleśniki. Aczkolwiek nie przepadam za gotowaniem mimo wszystko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale czy nie lepiej smakuje to co sami przygotujemy? :P

      Usuń
  10. Każdemu zdarzają się wpadki. Ja na przykład nie potrafię ugotować ziemniaków, zawsze woda za szybko wyparuje lub ziemniaczki się przypalą. Dlatego przerzuciłam się na ryż ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mężczyzna też ma przygody z ziemniakami. Np je obierze i nie zaleje wodą, a te ugotowane trzyma w wodzie zamiast je odlać :D

      Usuń
  11. Bruschetty uwielbiam i często robię - szczególnie jak trafię w Lidlu na świeże bagietki czosnkowe! Różne kombinacje u mnie brylują - nie tylko pomidorki, ale też i inne dodatki wrzucam pod mozzarellę :D

    Pomidorową uwielbiam z ryżem i jem głównie z nim, ale raczej gotuję ryż osobno w woreczkach i potem łączę z zupą już w miseczce. Jak wrzucam prosto do zupy, to rzeczywiście trzeba być niezwykle uważnym, bo kilka sekund i już po zupie! Ja wszędzie później wyczuję nutki tej spalenizny :/

    Lody z Marsami? To chyba nie dla mnie :D Jestem wielbicielką sorbetów! :D

    Pozdrawiam Cię cieplutko,
    Ola z bloga Zaczytana Iadala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale dłuuuugi komentarz! :D Mnie zawsze boli żołądek po czosnkowej bagietce, ale zawsze ją kupuję i potem męczy mnie żołądek ;/ Ale wytrwale kupuje!
      Sorbety? Lubię gruszkowy sorbet <3

      Usuń

Zainspiruj mnie... :)