wtorek, 6 września 2016

#1A więc...od czego by tu zacząć?

... jeśli chcę zacząć O CZYMKOLWIEK pisać, to chyba najlepiej będzie, gdy zacznę pisać o sobie. Wtedy wyrobię sobie te elektroniczne pióro, a po drugie od czego najlepiej zacząć, jak nie od samej siebie? Mam coś do powiedzenia/napisania, a że jestem nieśmiałą osobą to może tutaj zacznę SIEBIE wyrażać. TAK, WIEM internet to taka próżnia bez dna, jest tu WSZYSTKO i NIC, ale od czegoś trzeba zacząć.

Od czasu pisania na blogu; NAWET TYCH RECENZJI; moja pewność siebie poszybowała... nie no żart. Jednakże, ta pewność siebie jest na wyższym poziomie niż była pół roku temu (nie pamiętam od kiedy mam bloga... liczę, że jakoś tak). Jak to jest z tą pewnością siebie? U mnie w dużej mierze było i jest tak, że walczę z NIEŚMIAŁOŚCIĄ. To co CHCĘ, a to co ROBIĘ w dużej mierze zależy od tego, co mnie HAMUJE.

Jako dziecko wielokrotnie mówiłam to, co mi ślina na język przyniosła. Wielokrotnie z tego powodu zostałam WYŚMIANA. Nie, nikt mi nie zwracał uwagi... a jeszcze przy znajomych czy rodzinie moja wpadka była przytaczana, jako ŚWIETNY ŻART- "głupiutka Moniś...". To doprowadziło do tego, że przestałam wypowiadać się na jakiekolwiek tematy. Nie, nie jestem przygłupia, ale jako dziecko czy nastolatka, a nawet, jako dorosła osoba mam prawo o czymś nie wiedzieć... tak to jest, że każdy z nas się ciągle uczy:) Potem wszystko zatrzymywałam dla siebie, aż zaczęłam pisać pamiętnik... a w nim było WSZYSTKO. Od chłopaków, po nałogi i problemy rodzinne. Nic bardziej mylnego: PRYWATNOŚĆ to coś o czym mogłam tylko marzyć. Pamiętnik został przeczytany, mi WSZYSTKO wypomniane... ktoś się za mną wstawił, inny ktoś krzyczał i o mało ducha nie wyzionął, a przez kilka tygodni ten ktoś ciągle mi dogryzał... tak publicznie też...

Nie zdałam matury, co wcale nie wpłynęło na moją pewność siebie- WIEDZIAŁAM, że nie zdam matury z matematyki, a więc wyniki nie były dla mnie NIEWIADOMĄ. W moim życiu nastąpiły jeszcze większe zmiany, ale udało się, że po roku zdałam maturę i wybrałam się na studia. WSZYSCY znajomi i nowo poznani znajomi dziwili się, że wybrałam Łódź. A nie był to wybór przypadkowy. Mój chłopak tam studiował, chciałam do niego dołączyć, a do wyboru miałam jeszcze Toruń, gdzie mogłabym iść na Administracje. Wolałam SOCJOLOGIĘ, chociaż nie wiedziałam z czym to się je. 

Teraz jestem na piątym roku studiów, przede mną obrona PRACY MAGISTERSKIEJ i wybór kariery zawodowej. Przez cztery lata studiów siedziałam, jak ta mała MYSZKA, od podstawówki byłam w cieniu tych piękniejszych i mądrzejszych koleżanek. Przecież wszyscy wiedzą, że przy brzydszej dziewczynie zawsze jest piękna koleżanka, która skrada serca chłopców :) I tu nie było WYJĄTKU. Studia niczego nie zmieniły. Nadal siedziałam przy ładniejszych koleżankach, nie wypowiadałam swojego zdania... ale chyba czas to zmienić.

Moja NIEŚMIAŁOŚĆ się pogłębiała, pewność siebie leżała, gdzieś na chodniku, codziennie ją deptałam, a razem ze mną deptali ją inni, Ci którzy mnie poznali i wiedzieli, że sama siebie wysoko nie cenię, a przynajmniej nie na tyle, by wyrazić swoje zdanie i się tego nie bać. Bo co tu kryć, po prostu bałam i boję się wypowiadać WŁASNE zdanie. Inni to wykorzystywali i nadal wykorzystują. Traktują mnie, jako tę MAŁĄ, nieśmiałą dziewczynkę... niektórzy już się przekonali, że potrafię wypowiedzieć własne zdanie i się z tym nie zgadzają...Wiem... to SZOKUJĄCE.

Dzięki temu, że prowadzę bloga COŚ się zmieniło. Dzięki temu, że oglądam kanał Krzysia Gonciarza20m2 Łukasza i Vroobelka... COŚ się zmieniło. Tutaj również mogę dodać Red Lipstick Monster, chociaż niektórzy uważają, że makijaż to maska... ale trzeba się  nauczyć tę maskę porządnie zakładać.

Ten rok akademicki będzie inni niż WCZEŚNIEJ. We wrześniu zaczynam nowy blogerski projekt #SławniOpowiadają. Teraz zaczęłam SKROBAĆ,  a ten projekt nosi nazwę: "A więc..." Mam w planach jeszcze dwa projekty... kilka współprac, ale to wszystko w swoim czasie. W końcu COŚ się zaczęło dziać. W KOŃCU wiem, że robię to po swojemu... nawet jeśli nikomu się nie spodoba, zrobię to SAMA, tak jak chcę. Chociaż, niektórzy na wiadomość o prowadzeniu bloga komentują: "haha... a ktoś to w ogóle czyta?", a o samym czytaniu KSIĄŻEK słyszę: "Przestań czytać, bo mnie wkurzasz!" to mnie to tylko mobilizuje. Ja mogę CZYTAĆ, a Ty możesz... leżeć i pachnieć :)
  

15 komentarzy:

  1. Ale w końcu udało Ci się skraść serce jakiegoś chłopaka ! :) Trzymaj tak dalej i idź przed siebie ! Pewna tego co chcesz osiągnąć ! Życzę Ci sukcesów !
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak... skradłam jego serce, ale jak mi się to udało, to pytania do niego :D Nie do mnie!

      Usuń
  2. o jej jaka Ty jests do mnie podobna. CZYTAJAC TO MYSLALAM ZE CZYTAM O SAMEJ SOBIE. z Ta niesmialoscia przezywłam to samo, z tą nieszczesną maturą to samo.. nie zdana matematyka, ale po roku.. UDALO SIE ZDAC tak jak Tobie:) Tyle, ze jestem duzo mlodsza duzo od Ciebie, bo ja tę oblaną maturę zdałam w tym roku i dopiero teraz zaczynam pierwszy rok studiow;) Ciesze sie, że tak zyskałaś duzo wiary w siebie i jesteś pewna tego co robisz:) Każdy jest wyjątkowy na swój wlasny sposob, tylko musi to w sobie dotrzec.
    Pozdrawiam;)
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mi miło :) Jak czytałam ten komentarz to ciągle się uśmiechałam :)
      Można oblać maturę, można nie zdać egzaminu, można wielu rzeczy nie zrobić i wielu rzeczy się nie podjąć, ale... ważne by się nie poddawać. Najgorzej jest gdy nie mamy motywacji, by dalej działać, wtedy najlepiej gdy jest z nami ktoś kto "trzyma nas za rękę" i jakoś nas poprowadzi :)

      Usuń
  3. Brawo Ty!
    Od początku bloga i odkąd Cię tutaj spotkałam uważałam Cię za świetną babkę! Naprawdę!
    Nie wiem chyba przez to, że jesteśmy w podobnym wieku i że się rozumiemy, bo nie raz z czymś się zgadzałyśmy.
    Dodatkowo Cię rozumiem też często mnie moja nieśmiałość hamuje. Ale moi znajomi mnie wyśmiewają, bo twierdzą, że nie jestem nieśmiała. Tak maskuje to i to mocno. Bo robię w odwrotną stronę. Mówię co myślę, itp. Ale co do facetów tu mam blokadę, boję się spotkać, bo i tak walnę gafę itp..
    Nie raz tak się działo. Ale walczę nadal z tym!
    Wierzę w Ciebie, bo jestem osobą, której zadaniem jest wiara w ludzi, bo w siebie czasami jej brak. Lubię wspierać ludzi, bez tego nie czuję się sobą!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! Dzięki :) Mój wielki banan nie schodzi z twarzy, zresztą tyle miłych i budujących komplementów przeczytałam ;)
      Jeszcze kiedyś ten swój brak wiary w siebie przekuwałam na to, że byłam głośna... ale to było w gimnazjum i jakoś w końcówce liceum, ale to tylko wobec znajomych, tyle, że z każdym rokiem to malało, aż w końcu totalnie się zamknęłam.

      Usuń
  4. Trzymam za Ciebie kciuki i za Twoją obronę :D
    Oooo o pewności siebie elaboraty pisać mogę, miałam okres w którym ona praktycznie zniknęła u mnie. Było to związane z kontuzją, kiedyś byłam wulkanem pewności, a teraz staram się ją odbudować, więc naprawdę Cię rozumiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie- jesteś pewna siebie. Ale to zależy co Ty czujesz, co tam siedzi w samym środku Ciebie... :)

      Usuń
  5. Obyś obroniła!
    Powiem Ci, że blogowanie mnie także zmieniło. Więcej rozmawiam z ludźmi i przede wszystkim nie daje za wygraną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz z innymi rozmawiam, zaczęłam od internetowych znajomości, a teraz przekładam to na "real" :)

      Usuń
  6. Rozumiem cię bo też bałam się wypowiadać przez liceum i gimnazjum. Może ze względu na osoby, które mnie otaczały a może przez moją nieśmiałość? Ale jak poszłam na studia to coś się zmieniło. Poznałam super ludzi przed którymi wreszcie udało mi się swobodnie żartować , dzielić się pomysłami czy wyrażać własne zdanie. I chociaż daleko mi do jakiejś gaduły to jestem z siebie dumna, że potrafię teraz się wyrazić przy innych :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz... już myślę nad kolejnym postem dotyczącym tej nieśmiałości, bo nieśmiałość to jedno, ale hamowanie drugiego człowieka i to się z nim potem dzieje to nie jest nieśmiałość, a zamknięcie w sobie. Dałaś mi do myślenia :)

      Usuń
  7. Też miałam wielki problem z nieśmiałością... Rozmawiałam prawie wyłącznie z bliskimi znajomymi, a wypowiadanie się publicznie przed całą klasą to był koszmar. Najważniejsze to uwierzyć w siebie, w to, że wcale nie jest się gorszym od innych i że też możemy mieć coś mądrego do powiedzenia (a czytając Twoje wpisy stwierdzam, że Ty zdecydowanie masz ;)). Świetnie pamiętam, jak musiałam się zmuszać, żeby się zgłosić, coś powiedzieć, powtarzałam sobie wszystko w myślach, żeby nie palnąć czegoś głupiego. Z czasem jest coraz łatwiej, kiedyś pewnie spojrzysz wstecz i będziesz z siebie dumna, że przeszłaś taką długą i ciężką drogę, ale warto ;) W pracy każdego dnia musiałam walczyć ze sobą i próbować ukryć ogarniające mnie przerażenie, teraz to już sama przyjemność (pomijając fakt, że jestem na urlopie :p). W każdym razie - głowa do góry i nie bój się wyrażać siebie. Świetnie radzisz sobie tutaj i nie ma powodu, żeby w realu było inaczej. Pokaż wszystkim, jaką jesteś wyjątkową osobą ;) (niech tym wszystkim wredotom, co Cię wyśmiewały, szczęki opadną z wrażenia)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpiękniejsza jest ta końcówka... mam ochotę się ODEGREAĆ. Ale chyba to jest złe podejście... :) W sensie nie chcę robić na pokaz, nie chcę nikomu grać na nosie, nie chcę robić czegoś specjalnie- a potem tego żałować. Ale chcę by wszyscy, którzy mnie źle traktowali zobaczyli, że jednak do czegoś doszłam, że sama coś osiągnęłam :)

      Usuń
  8. Dokładnie, zawsze trzeba dążyć do celu i nie patrzeć na innych (byle nie po trupach :p). Ja również nie jestem za odważną osobą, ale staram się to przezwyciężyć. Od pewnego czasu obserwuje Twojego bloga i muszę przyznać, że naprawdę mi się spodobał, a i ten szablon taki uroczy! Zostanę tu na dłużej, a Ty się nie poddawaj i kontynuuj i dodawaj nowe serię! :)
    Katty
    http://literkowymelonik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Zainspiruj mnie... :)