piątek, 2 września 2016

Recenzje...#31

"Szmaragdowa tablica" Carla Montero,
Wyd. Dom wydawniczy REBIS, str. 669,
Ocena: 3/5
Po raz pierwszy, gdy powiedziałam innym, że zaczęłam czytać taką książkę posypały się pozytywne opinie. Nie było ani jednej, która w małym stopniu jakoś źle odnosiła się do tej lektury. Z wielkim zapałem zaczęłam wertować kartki zanurzając się w historii. I napiszę tak: historia jest naprawdę świetna, ale może trafiłam w zły moment, aby ją przeczytać.

Ostatnio dużo się u mnie dzieje i dopiero teraz mam spokojniejsze dni i mogę delektować się każdą książką. Wcześniej czytałam "na kolanie", gdzie tylko się da. Dostałam kilka wiadomości, że na "Szmaragdową tablicę" muszę poświęcić weekend. Najlepiej nic innego nie robić, tylko oddać się tej historii. Ja tak nie zrobiłam, bo nie miała czasu, a nie chciałam sięgać po kolejną książkę... i może to był mój błąd.

Poznajemy Anę, która pracuje w Muzeum Prado, która zostanie poproszona przez swojego chłopaka o odnalezienie pewnego obrazu prawdopodobnie namalowanego przez Giorgionego. Ana nie chętnie angażuję się w całą sprawę, wielokrotnie chce z niej zrezygnować, ale dla dobra swojego związku dalej w to brnie i podąża śladami historii. Ana poznaje Alaina paryskiego wykładowcę, z którym to będzie próbowała znaleźć obraz oraz odkryć kilka tajemnic.

Książka zaskoczyła mnie swobodą z jaką została napisana i przekazana czytelnikowi. Nie ma tutaj gładkich wyrażeń, które są zbytnio wyidealizowane. Dialogi pomiędzy bohaterami są jasne i klarowne, takie jakich czytelnik oczekuje od postaci, są codziennie, nie ma tutaj ani grama sztuczności. Chociaż wszystko jest oparte na stereotypach i zamknięte w pewnych schematach, to jednak na pierwszym planie zawsze jest historia obrazu i jego poszukiwanie.

Lektura nie jest lekka i trzeba się poważnie skupić. Jest w niej wiele dat, nazwisk, nazw miejsc czy tytułów obrazów, a przecież wszystko to się ze sobą łączy. Jeśli na chwile się zdekoncentrujecie możecie być pewni, że potem będzie Wam ciężko zrozumieć całą historię, a tak jest w moim przypadku.

Zakończenie mnie zaciekawiło, może nie miałam kiedy dociekać i wymyślać zakończenia tej długiej i barwnej historii, która przeskakiwała ze współczesności, by powrócić do czasów drugiej wojny światowej.

Minusem tej książki może być jej zbyt długa forma, która czasami bywa zbyt poważna, ciężka i nie przystępna. Jednak wszyscy, którzy pozytywnie wypowiadali się na temat tej książki, pisali mi również, że polecają inne książki tej autorki, a ja zamierzam po nie sięgnąć.

Książka porusza takie kwestie jak: partnerstwo, homoseksualizm, obozy zagłady, malarstwo, przyjaźń, rodzicielstwo, Żydzi czy wojna.

4 komentarze:

  1. Ech... też nie mam ostatnio zbyt dużo czasu na czytanie, więc wybieram lektury, które bez uszczerbku dla odbioru mogę czytać w każdej wolnej chwili. Mam nadzieję, że wrzesień będzie dla mnie bardziej łaskawy i sięgnę po coś bardziej wymagającego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się właśnie połasiłam, no i widzisz... :( Ale może kiedyś jeszcze raz ją przeczytam! :)

      Usuń
  2. Sądząc po Twojej recenzji ta ksiązka nie przypadła by mi do gustu... przypomina mi trochę ''Inferno'' Dana Browna. Nie lubię książek przy których trzeba się strasznie koncentrować aby się nie zgubić, a jeszcze wątki historyczne.. cóż to nie dla mnie :D
    Pozdrawiam cieplutko;)
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka czeka na spotkanie ze mną, jestem jej bardzo ciekawa. :) A faktycznie, nie zawsze trafi się z książką w nasz nastrój, czasami lepiej zostawić ją na bardziej dogodny moment. :)

    OdpowiedzUsuń

Zainspiruj mnie... :)