czwartek, 8 września 2016

Recenzje...#34

"Malarz nadziei" Lewis Desoto,
Wyd. Świat Książki, str. 304,
Ocena: 4/5
Piękne kolory okładki kuszą oczy, tytuł maluje w naszej głowie obrazy, opis nie jest jednoznaczny co jeszcze bardziej nas intryguje. Ze mną nie mogło być inaczej. Sądzę, że kiedyś bym ją zostawiła, kiedyś takie historie mnie nie interesowały, kiedyś odłożyłabym ją na półkę i poszła dalej. Dzisiaj dziękuję sobie, że ją przeczytałam.

Chociaż nie daję najwyższej oceny, to jednak ta książka na długo pozostanie w mojej pamięci. Tyle, że nie ze względu na bohaterów, miejscowość, w której została osadzona historia czy zakończenie. Wszystko to jest takie, jak zawsze: głównym bohaterem jest mężczyzna, malarz imieniem Leo, po tragicznym wydarzeniu poszukuje schronienia- dla siebie, dla swojej duszy i swojego talentu. Udaje mu się znaleźć takie miejsce. W tej miejscowości poznaje Lorcę, komponującą własne utwory, zmagającą się z własnymi demonami kobietę. A wszystko to na tajemniczej przybrzeżnej wyspie La Mouche. Najpierw Leo wynajmuje tam pokój w hotelu, potem przeprowadza się do jednego z domów, żeby następnie uciec z wyspy i na nią powrócić.

Cała historia toczy się wokół głównego bohatera, chociaż jest kilka wątków pobocznych, jak na przykład: tajemniczy chłopiec, którym Leo jest chorobliwie zainteresowany oraz Lorca, niesamowita kobieta, tak jak Leo- uciekająca przed tragedią. Nic jednak nie rozprasza autora, główny wątek jest od początku do końca idealnie wykreowany, bez przesady i przymusu, wyłożony czytelnikowi od a do z.

To, co skradło moje serce i o czym wyżej tylko napomknęłam, jest sama forma książki. Przynajmniej ja miałam takie wrażenie, jakby to nie autor opowiadał mi o historii pewnego mężczyzny, tylko sam główny bohater usiadł przy mnie i opowiadał... a raczej malował i kreował obrazy, które w moim umyśle wybuchały feerią barw. To, że główny bohater jest malarzem idealnie pasuje do formy książki, wszystko, co jest w niej opowiedziane, opisane za pomocą kolorów i barw, natężenia, cieni, mroków czy promieni słońca. Oczy przeskakują od słowa do zdania, tak że kartki same się przekładają, i co chwile wkraczamy w nowy rozdział, by po chwili zobaczyć, że książka się skończyła.

Lektura dotyczy takich kwestii jak: miłość rodzicielska, empatia, sąsiedztwo, romans, artysta, religijność, sztuka, miłość małżeńska, dzieciństwo czy przyjaźń.

5 komentarzy:

  1. Widzę, że to książka do której warto zajrzeć. Zapisuję sobie ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę kolejną zmianę szablonu! :)

    Książka zapowiada się interesująco, kiedyś na pewno do niej zajrzę, ale mój stosik książek rośnie, a obowiązków w pracy przybywa, więc niestety nie wiem, kiedy znajdę czas na czytanie :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Tytuł od razu zapisałam, z pewnością się z nim zapoznam. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zwrócę uwagę na tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tytuł zapisuję może kiedyś po książkę sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń

Zainspiruj mnie... :)