poniedziałek, 24 października 2016

Recenzje...#38

"Blackout. Najczarniejszy scenariusz z możliwych" Marc Elsberg,
Wydawnictwo W. A. B.,
Ocena: 5/5
Zbyt długo czekałam, ale to wszystko moja wina. Teraz wiem, że nie ma co zwlekać, a swój upór muszę schować do kieszeni. Gdy wszyscy mówią o jakiejś książce, ja stoję z boku i podpieram się rękoma pod boki i mówię "Nie! Będę czytać wtedy kiedy chcę! Nie wpychajcie mi pod nos nowości!" No to gratulacje droga Moniko, omija Cię tyle, że... szkoda mi słów na Twój cholerny upór.

Książka należy do tego gatunku, po który najrzadziej sięgam, albo... no dobra przyznaję, nie sięgam w ogóle. Wizja apokalipsy samoistnie tworzy się w mojej głowie, nie potrzeba mi do tego miliona literek tworzących okrutnie brzmiące zdania. "Najczarniejszy scenariusz z możliwych" oferuje nam jedną z tych naprawdę czarnych wizji tego, jak to wszystko, co pięknie z wierzchu wygląda może w równie cudowny sposób posypać się, tak jak domek z kart.

Ostatnio na jednych z uczelnianych zajęć mam sporo o globalizacji, zresztą to na tych zajęciach koleżanka opowiedziała o tej książce, ja sobie o niej przypomniałam i tak trafiła w moje dłonie... najpierw za pośrednictwem próbki na iBooks, a potem pożyczyłam od wyżej wspomnianej koleżanki. Ale wracając do tematu: historia stworzona przez Marca Elsberga opowiada nam o wizji braku prądu, co może  samo w sobie nie jest aż takie straszne... ale skutki braku prądu mogą mieć ponadnarodowe znaczenie... o ile mówimy o braku prądu w kilku państwach, a nie w jednym domostwie.

Mamy tutaj kilku bohaterów, ale oczywiście jest ten jeden główny, a jest nim pewien Włoch Piero Manzano, który oprowadza czytelnika po tajnikach sztuki hakerstwa, przedstawia funkcjonowanie ponadnarodowych organizacji i instytucji, relacjonuje wydarzenia z państwa i ze świata... no jest WSZYSTKIM, każdą odpowiedzią i jednocześnie znakiem zapytania, które czają się w naszej głowie.

Może jestem panikarą i dlatego ta książka tak bardzo do mnie przemówiła. Może sam proces globalizacji leży w kręgu moich zainteresowań, dlatego tak bardzo jestem przerażona zależnościami i wszelkimi uzależnieniami jednostek od: systemów, podsystemów, mniejszych struktur... dobra: od prądu, a co za tym idzie: jeżeli nie ma prądu cały świat stoi do góry nogami, bo praktycznie rzecz ujmując wszystko opiera się na prądzie... można by się pokusić o stwierdzenie, że nasze relacje też tak wyglądają... ale to nie czas, ale miejsce owszem, na takie dywagacje.

Książka pozostawiła we mnie pewien niedosyt. Chociaż pochłaniałam każdą stronę i w każdej wolnej chwili siadałam do książki, to jednak czegoś mi w niej brakowało! Nie mogę napisać czego, bo to będzie SPOILER nad wszystkie spoilery tego świata :D To, co jeszcze przemawia do plusów to narracja, którą prowadziło kilku bohaterów, mogliśmy poznać sytuacje z różnych ważnych punktów, zarówno osób, jak i samych instytucji. Historia nie wlekła się, ani ja jej wlec nie musiałam. Wszystko, jak dla mnie, było spójne, trzymało w napięciu, bohaterowie nie byli nijacy, opisywane sytuacje wbijały w fotel...

Do minusów mogę zaliczyć to, że książka jest wielkim tomiszczem, jest nieporęczna, a co do samej okładki: tragiczna. Jak widać, nie są to merytoryczne wady, ale oddając książkę koleżance, myślałam, że zostanę zwymyślana, bo okładka była strasznie potłuszczona(?), zatłuszczona. Jako, że czytając książkę nie trzymałam jej w dłoni, bo swoje waży, a samo tomiszcze dotykałam w momencie przenoszenia, chciałam biec do księgarni i ją odkupić. Jednak, to nie była moja wina <a może jest tylko Paulina nie chce się przyznać>, książka ma fatalną matową okładkę...

Książka dotyczy takich kwestii, jak: samokontrola, uzależnienie, prąd, instytucje, przemoc, pomoc, bezinteresowność, zdrowie, pieniądze, środowisko, bezpieczeństwo itd.

32 komentarze:

  1. Hahahhaa tak czytam czytam i mówię o co Ci chodzi, przecie ładna ta okładka, a masz na myśli to, że jest paskudnie matowa i widac na niej dosłownie WSZYSTKO xD Zgodzę się w 100% xD
    Ta ksiązka jest jeszcze przede mną, ale mam wobec niej wielkie oczekiwania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę widać wszelkie zabrudzenia... najlepiej czytać ją w rękawiczkach... nie wiem, kto wpadł na tak genialny pomysł...

      Usuń
  2. No tak, matowe okładki są fatalne... ale co do treści, to chyba mogłabym się skusić. Chociaż też jestem straszną panikarą w kwestii apokalipsy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja się jednak nie skuszę, żeby nie siać paniki w rodzinie potem :p Ale powiem Ci, że też jakoś nie pędzę zwykle do czytania nowości. Jak coś mnie zainteresuje, to sobie musi na półce poczekać na odpowiedni moment ;) Chociaż jeśli już się zdecyduje przeczytać taką książkę od razu, raczej wybieram szczęśliwie i nie żałuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko jeśli nie czytamy tych nowości, a wszyscy inni je czytają, to czy nie uważasz, że coś Ci umyka? Że nie możesz włączyć się w dyskusję? Ja tak często mam.

      Usuń
    2. Czasami tak i wtedy czytam. Ale często dzięki recenzjom innych osób uświadamiam sobie, że te nowości by mi się nie spodobały, a ten czas wolę poświęcić czemuś, co mnie zachwyci ;)

      Usuń
    3. W pełni Cię rozumiem, ale często tracę tę dobrą książkę, którą mogłabym przeczytać i się nią cieszyć i wymieniać opiniami z innymi... a tak czytam ją po czasie, gdzie każdy już interesuje się czymś innym, a ja mu wyjeżdżam z takim "starociem" :D

      Usuń
  4. Też tak mam, że często odsuwam czytanie nowości na bliżej nieokreśloną przyszłość, a potem żałuję :)

    A "Blackout" uwielbiam, świetnie napisana książka, naprawdę mi się podobała, nie czułam, że czytam taką kobyłkę... czego nie mogę powiedzieć o mojej ostatniej lekturze ;o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie mam takie samo wrażenie. Przez tę książkę się mknie... nie czuć toporności zwiazanej z ilością stron, nic nie przeraża czytelnika. Cudna! <3

      Usuń
    2. A czytałaś drugą książkę tego autora, "ZERO"? Też niezła, chociaż trochę mniej... uderzająca niż ta :)

      Usuń
    3. Wiesz... nie interesowałam się tym autorem i po tej książce przeszłam do innego autora... no, ale dziękuję Ci kochana za uświadomienie mnie w tak ważnej kwestii!!! <3 Ja... już nie wiem co mam czytać ;<

      Usuń
  5. Na razie nie mam jej w planach. Ale w przyszłości, kto wie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś! Mam nadzieję, że spróbujesz!

      Usuń
  6. Moja siostra lubi tego typu książki polecę jej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Coś dla mojej przyjaciółki, mnie przeraża jej wielkość ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic się nie bój, naprawdę nie czuć jej "wielkości" i objętości :)

      Usuń
  8. Słyszałam, że fajna! Będzie musiała trafić na listę oczekujących książek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dużo osób ją polecało :) Warto się skusić!

      Usuń
  9. Podobnie, jak ciebie, ta tematyka mnie przeraża. Czasami wolałabym nie wiedzieć, jakie zależności rządzą światem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy nie jest tak, że to co nas przeraża jednocześnie nas fascynuje? :P

      Usuń
  10. Też zawsze bronię się przed nowościami (a przynajmniej się staram :D), potem o nich zapominam i sięgam nawet dwa lata później i pluję sobie w brodę, bo historie były naprawdę dobre! Tym razem może nie powtórzę błędu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ta już książka... troszkę leży na półkach, więc i ja się spóźniłam. A nie warto! Bo, tak jak odpisałam wyżej w komentarzu... czyta się dobrą książkę "po czasie", gdy była hitem i nowością... i gdy ją przeczytasz i chcesz się podzielić swoją opinią... to inni już mają coś innego w głowie i fakt, wymienią się z Tobą opinią, ale nie będzie ona na tyle emocjonalna, co Twoja :)

      Usuń
  11. Też jestem panikara i ta książka by na mnie pewnie mocno podziałała ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam takie rzeczy, szczególnie jak małą rozmiary dorodnej cegły. Już od dawna się czaję, ale coś nie mogę jej dorwać... A tak, miałam ją w rękach i potwierdzam informacje o przeklętej, wiecznie brudnej okładce!
    Buziaki!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem cegły przerażają, ale ta... ta była tak cudowna <3

      Usuń
  13. A ja bardzo lubię takie apokaliptyczne rzeczy :D Książka wbrew pozorom dotyka chyba bardzo aktualnych problemów. To prawda, że brak prądu może wywołać niezły chaos (delikatnie powiedziawszy), dlatego ta pozycja jeszcze bardziej mnie interesuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę dotyka trudnych problemów, chociaż czasem wolałabym, aby były bardziej opisane... chociaż i tak wszystko, co znalazłam w książce działało na moją wyobraźnię :D

      Usuń
  14. Przed nowościami się nie bronię, jednak nie na wszystkie znajduję czas, tak mało go dla miłośnika książek, tyle chciałoby się przeczytać. Między innymi i tę książkę mam na liście. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt... przecież nie można czytać jednocześnie... jest tyle książek, a tak mało czasu... odwieczny problem książkoholika :D

      Usuń
  15. Wydaje się być ciekawa :)
    Pozdrawiam,
    AMA NDA

    OdpowiedzUsuń

Zainspiruj mnie... :)