środa, 2 listopada 2016

#4A więc... dużo mnie... jak zwykle narcyz ze mnie wychodzi :)

A co ja tak właściwie studiuję? A socjologię... no tak. I co po tym? Że praca? Szanse na przyszłość? Nie... no daj spokój dziewczyno... I.. no i co Ty tam tak właściwie robisz? Że badania, tak? Siedzisz i obserwujesz? No, no... ciekawe to takie...

A więc... dziś troszkę o moich studiach, bo nie wiem czy wiecie, ale studiuję socjologię. Jestem już na piątym roku, za niedługo obrona, piszę pracę magisterską <na temat czytelnictwa błahahahaha>, no i tak chciałam się podzielić z Wami moimi odczuciami ;)


Czy socjologia to był świadomy wybór? Nie. Po baaaardzo kiepskim gimnazjum, poszłam do kiepskiego liceum, które nie wskazało mi jakiegokolwiek kierunku. Powiecie: "No, ale jak to?! To Ty dziewczyno nie wiesz, co chcesz robić?! Oczekujesz, że szkoła Ci to powie?!". W pewnym sensie tak. Wiem, że jestem kiepska z matematyki, w końcu to, że nie zdałam jej na maturze, o czymś świadczy. Nie najlepiej radzę sobie z językami obcymi, więc... różne kierunki z tym związane również odpadają. Poprawka komisyjna z chemii w pierwszej klasie liceum? Na pewno nie zostanę drugą Marią Skłodowską Curie... na to nie liczcie. Więc zostały mi same humanistyczne kierunki. Jako, że lubiłam uczyć się wosu, chociaż moje oceny o tym nie świadczyły <o tym będzie zupełnie inny post> pomyślałam, że muszę wybrać kierunek, który będzie z tym związany. Może znów paść pytanie: "A polonistyka? Bibliotekoznawstwo?" No, spoko... ale z J. Polskiego to ja dobra jestem jeśli chodzi o przeczytanie książki, ale nie jestem dobra jeżeli chodzi o te wszystkie gramatyczne sprawy <nawet nie wiem czy to gramatyka za to odpowiada, bo chodzi mi o te konstrukcje zdania itp>. Bibliotekoznawstwo? Nawet mi przez myśl nie przeszło! Nie wiem czemu, nie pytajcie.


Została socjologia! :) Cieszę się, że wybór padł na tak, można by powiedzieć, nieskomplikowany kierunek. Spokój i cisza, ptaszki śpiewają, ale...Pamiętam swoją pierwszą sesję zimową... byłam niewyobrażalnie przerażona. Pierwszy ustny egzamin był z "Antropologi kulturowej", nie spałam pół nocy, zamartwiałam się i zgrzytałam zębami. A jak było? Przyjemnie, chociaż ze stresem :)Po pierwszym semestrze, gdzie wszystko zaliczyłam w pierwszym terminie, uznałam, że nie muszę tak zakuwać, że to nie trzeba dwa tygodnie uczyć się przed egzaminem. Przecież można na dwa- trzy dni przysiąść poczytać i tyle. Jakże było to błędne myślenie. Nie rozumiałam czemu nie zaliczam przedmiotów, że mam poprawki... Teraz mam ochotę przenieść się w czasie, popatrzeć na tę Monikę i pogrozić jej paluszkiem i powiedzieć, żeby wzięła się do nauki!

Socjologia jest dla tych, którzy lubią patrzeć na świat ponad utartymi schematami, ponad emocjami i własnym odczuciem wobec bieżących, ważnych i tych minionych spraw. Jasne, że ważne jest to, co każdy z nas myśli i równie ważne jest to, żeby socjolog wypowiadał swoje zdanie, ale! argumentując je w sposób, jak najbardziej obiektywny z podaniem przykładów. Bo każdy z nas może powiedzieć: to mi się nie podoba i już! A co dalej? Socjologia to kierunek, gdzie trzeba dużo czytać, ale i samodzielnie myśleć. Podważać, badać i analizować. Mówić i słuchać. Zastanawiać się i, co najważniejsze: nie brać wszystkiego za pewnik.


Ja najbardziej interesuję się mediami, a w szczególności celebrytami. Gdy o tym mówię moi znajomi myślą, że ślinię się do telewizora, oglądam głupoty... albo co tam jeszcze. A to tak nie jest. Od 5 lat nie mam telewizora w pokoju, bo mieszkam w akademiku. Wszystkie seriale, filmy czy programy oglądam na Internecie. Dopiero od momentu pisania pracy licencjackiej zrozumiałam, że już nigdy nie spojrzę na jakikolwiek program w ten sam sposób, co wcześniej. Mianowicie, moja praca licencjacka miała tytuł: Wizerunek "obcej" kultury w telewizyjnym programie podróżniczym.
Cała praca opierała się na programie "Kobieta na krańcu świata", a ja głównie zajmowałam się pojęciem travelbryta. Dużo musiałam się dowiedzieć, wiele rzeczy musiałam sobie od nowa poukładać w tej mojej małej główce. I jakoś to poszło. Teraz? Nie jestem wstanie obejrzeć programu Martyny Wojciechowskiej, a o Wojciechu Cejrowskim nie wspomnę. Ciężko mi jest oglądać jakikolwiek program, który nadawany jest przez którąkolwiek stacje telewizyjną. Ale oglądam, bo jako socjolog chcę wiedzieć, co w trawie piszczy i o czym wszyscy mówią. Chcę wiedzieć czym się dzisiejsza młodzież zachwyca, a do kogo wzdychają panie po 40stym roku życia.

Uff, dużo tego. Ale... no cóż zrobić. I tak poruszyłam tylko kilka kwestii, a każdą z nich ledwie musnęłam. Zrobiłam jakiś mglisty zarys... i chyba czekam na więcej :)

A teraz dodam coś takiego: Co wy na Q&A? Nie myślcie, że zobaczycie tutaj film w roli głównej ze mną, bo... Internet by tego nie przeżył :) Lepiej mi pisać, a więc... jeśli ktoś ma jakiekolwiek pytania, niech piszę w komentarzu, jeśli jakiś temat go interesuje, albo jeżeli chce bym opowiedziała o sobie... w ogóle śmieszny mnie to Q&A, ale no jako socjolog, no pobawię się :D

26 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy post, wyjaśniający wiele o Twoim życiu i kierunku studiów jakich się podjęłaś. Miałaś bardzo ciekawy temat pracy licencjackiej. Ja w moją pracę magisterską będę pisać o Social Mediach, ale cieszę się, bo może dowiem się czegoś ciekawego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Social Mediach <3 Już mi się to podoba! :) A co dokładniej będziesz badać?

      Usuń
  2. Też jestem taką humanistką, że jeśli chodzi o polski to czytanie ksiązek :) Jeśli właściwie mogę nazwać się umanistką bo moja matematyczka mówiła, że jak ktoś jest humanistą to będzie umiał matematykę bo w niej codzi o czytanie ze zrozumieniem(do tej pory nie wiem czy to prawda :) ) . I chociaż przygodę z językami różnymi miałam to angielski lubie najbardziej( nawet dostałam się na filologię angielską połaczoną z rosyjskim ..:) ) to jakoś nie widzę siebie w roli nauczycielki wiec została mi administracja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytać ze zrozumieniem to jedno, ale nie każdy jest wstanie pojąć zasady matematyki lub coś policzyć. Ja też nie widzę się w roli nauczycielki :)

      Usuń
  3. Bardzo zaciekawiłaś mnie stwierdzeniem "Nie jestem wstanie obejrzeć programu Martyny Wojciechowskiej, a o Wojciechu Cejrowskim nie wspomnę". Dlaczego tak jest? Do czego doszłaś podczas swoich badań nad licencjatem, że w taki sposób wypowiadasz się o tych programach? Pytam, bo mogę je oglądać jak zahipnotyzowana, ale może jest coś, czego nie dostrzegam ;)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też oglądałam, jak zahipnotyzowana. Chociaż do Cejrowskiego zawsze miałam jakieś "ale", tak do Wojciechowskiej zawsze byłam pozytywnie nastawiona. Teraz też niby nadal jestem, ale... już sam tytuł jest pejoratywny. "Kobieta na Krańcu Świata" czyli gdzie? I co to znaczy? A może to my jesteśmy "krańcem świata wobec tych kobiet", może to one są tym centrum? Idźmy dalej, ja na licencjacie wzięłam odcinek "Zapaśniczka z Boliwii", ale można wziąć każdy inny odcinek, gdzie pani Martyna wskazuje słowem czy gestem na różnice pomiędzy krajami cywilizowanymi i tymi, które albo się rozwijają, albo nie.... Mogłabym tak godzinami :) Po prostu: Pani Martyna klasycznie przedstawia obraz świata, który nie jest spójny, występują w nim podziały: My i Oni, pogłębia te nierówności... ach, takie tam socjologiczne wywody :D

      Usuń
    2. Nigdy nie patrzyłam na to zagadnienie w ten sposób, ale po głębszym zastanowieniu ma to sens :) odnoszę wrażenie, że jako socjolog potrafisz w wielu kwestiach znaleźć "drugie dno", które zazwyczaj jest pomijane. Bardzo ciekawe! :)

      Usuń
    3. Socjolog powinien podważać, a to co jest oczywiste brać pod włos :)

      Usuń
  4. Jejuuu, przypominasz mi, że muszę zacząć się zastanawiać, co chcę robić w życiu... Co prawda jestem dopiero w III gimnazjum, ale za pół roku egzaminy, potem wybór liceum... Jejuu, czasami szkoła naprawdę mogłaby wybierać za nas :D
    Pozdrawiam!
    Czytam, piszę, recenzuję, polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, że przypomniałam! Ale... no tak mnie naszyło :)
      Mi może nie chodziło o zupełne decydowaniu szkoły w wyborze kolejnej szkoły czy kierunku studiów, ale na jako takim ukierunkowaniu... czego chyba brakuje... bo gdzie nastolatek np w Twoim wieku ma mieć pewność, że idzie na humana czy matmę... No właśnie?! :)

      Usuń
  5. Miałam jeden semestr socjologii na swoim kierunku, ale jakoś średnio do mnie przemówił. Co prawda były to same podstawy, głównie takie zapchanie dziury, ale cóż, słabo to pamiętam, więc raczej nie bardzo mnie to interesowało. Chociaż może gdybym głębiej się w to wdrążyła, to kto wie. Temat pracy licencjackiej miałaś dość ciekawy, ale chyba dosyć trudny, prawda?
    Pozdrawiam i zapraszam na nową recenzję u mnie na blogu, tym razem książki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko" :)
    [planeta-recenzji.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy kto ma tylko semestr socjologii mówi, że to nuda i w ogóle go nie zainteresowało. Tylko, że przez jeden semestr na jednych zajęciach są przedstawione same podstawy pewnie połączone z samymi myślicielami, od których żółć zalewa zeszyty i ławki. Dalej jest o wiele ciekawiej, ale nie ma na to czasu... a szkoda :)
      A co do tematu... był ciężki bo pierwszy raz pisałam pracę na tyle stron, gdzie sama musiałam wszystko przeanalizować i już miałam powoli dość tej pracy. Teraz jest zupełnie inaczej, teraz zupełnie inaczej bym się do tego zabrała, wszystko inaczej przedstawiła i nie bała się podważania, krytykowania i argumentowania.

      Usuń
  6. Ciekawy post, pokazałaś mi Socjologię z innego punktu. Myślałam o niej zupełnie inaczej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem ludzie nie wiedzą o czym jest ten kierunek i stereotypowo są do niego nastawieni :)

      Usuń
  7. Też po szkole nie wiedziałam, co chcę dalej robić... Aż przeczytałam serię artykułów o różnych kierunkach studiów i jeden szczególnie do mnie przemówił - informacja naukowa i bibliotekoznawstwo :) A socjologów mieliśmy po sąsiedzku ;)
    Bardzo fajny temat pracy miałaś, ja pisałam o nowoczesności Biblioteki Watykańskiej licencjat, ale z magisterką już był totalny kosmos (dosłownie i w przenośni) :p
    A wybieranie studiów pod kątem przyszłej pracy... no cóż, i tak większość później nie pracuje w swoim zawodzie, więc chyba lepiej właśnie wybrać po prostu coś ciekawego, co nas zainspiruje i pomoże się rozwijać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w te wakacje myślałam o "Informacji naukowej i bibliotekoznawstwie", ale nic z tego nie wyszło, bo się nie spięłam i nie spróbowałam! Może za rok... ja mam wielką nadzieję :)
      A temat pracy licencjackiej ekstra! W ogóle interesuje się Watykanem... może masz jakiś film dokumentalny do polecenia?

      Usuń
    2. Trzymam kciuki ;)
      No bardzo przyjemnie się pisało (nie to co teorie powstania Wszechświata w odach do św. Cecylii...).Ale zamiast filmu polecam wizytę w Watykanie ;)

      Usuń
    3. Nie ukrywam, że jest to jednym z moich mniejszych czy większych marzeń :)

      Usuń
  8. Ja też kiedyś myślałam nad socjologią, ale ostatecznie stanęło na polonistyce, jako drugi kierunek wybrałam bibliotekoznawstwo, ale dostałam się na oba i wybrałam pierwszy :) Z czasem się okazało, że przy wyborze specjalizacji nauczycielskiej trzeba było dobrać drugi przedmiot, bo jeszcze wtedy był wymóg, żeby nauczyciel był dwuprzedmiotowcem, więc w ten sposób wróciłam do pominiętego bibliotekoznawstwa. W ten sposób uczę w szkole, mogłabym też pracować w bibliotece szkolnej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwie pieczenie na jednym ogniu :D Ty to umiesz się ustawić dziewczyno <3

      Usuń
  9. Screen z USOSa, jakże znajomy! (I jakże znienawidzony...) Ja też miałam antropologię kulturową. A to z tą nauką to święta prawda, na pierwszej sesji zawsze jest najłatwiej, a potem już tylko gorzej i co najważniejsze, chyba wszyscy wpadają w tą pułapkę "przecież sesja nie jest taka zła, po co mam tyle zakuwać?" a potem jest płacz i zgrzytanie zębami. Chyba każdy student musiał przez to przejść :) Socjologia musi być naprawdę ciekawa :D Ja w tym roku piszę licencjat. Powodzenia na obronie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tragedia... ale przynajmniej jest mnóstwo "nauki" na przyszłość :D

      Usuń
  10. A ja się wybieram na administrację. Moje oceny z WOSu może również dobrze nie świadczą o tym, że po prostu lubię się go uczyć, chociaż w sumie... raz jest lepiej, raz gorzej. Czemu chcę siedzieć w urzędzie? Lubię zdystansowaną, spokojną pracę, gdzie mam z góry wyznaczony cel.
    Miejmy nadzieję, że uda mi się zdać ten rozszerzony WOS i całkiem nieźle również matematykę (nie pogardę, jak zdam ją dobrze, naprawdę! - na administrację ładnie napisana podstawa się przyda).
    Życzę powodzenia na socjologii i dobrze napisanej pracy magisterskiej! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawy temat posta. Doceniam szczerość. Prawdę mówiąc niewielu ludzi wie od początku co chce robić w życiu. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O pracy socjologa troszkę wiedziałam, ale ten post i tak sporo rozjaśnił mi w głowie. No i sporo dowiedziałam się też o Tobie. ;) Jestem naprawdę ciekawa tego, jak teraz postrzegasz wiele rzeczy, bo moja "świadomość socjologiczna" raczej nie stoi na wysokim poziomie, w przeciwieństwie do np. "świadomości chemicznej" xD

    Serio - mega mnie ciekawi jakim sposobem nie przeszło ci przez myśl Bibliotekoznawstwo! Ale skoro mamy nie pytać, to nie pytam :P

    Ja akurat raczej nie miałam problemów z wyborem szkoły średniej. Niby pojawiały się głosy pytające, wprowadzające nieco chaosu - ze względu na to, że bardzo dobrze radziłam sobie z przedmiotami humanistycznymi, jak i ścisłymi. Wiedziałam, że nie chcę spędzić całego życia w papierkowej robocie, a medycyna to coś co mnie naprawdę interesuje (tuż obok chemii - chemia to plan b). :) Myślę, że jednak w wieku 15 lat powinniśmy mieć jakieś przemyślenia na temat swoich umiejętności i zdecydować się chociażby na to, czy wybieram kierunki ścisłe, czy humanistyczne. Ale różnie w życiu bywa, więc nie oceniam ;)

    Pozdrawiam Cię cieplutko,
    Ola aka Zaczyta Iadala

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedyś sie zastanawiałam nad socjologią, ale wybrałam jednak inny kierunek i nie żałuję...

    OdpowiedzUsuń

Zainspiruj mnie... :)