środa, 30 listopada 2016

Recenzje...#45

"Ostatni wykład" Randy Pausch, Jeffrey Zaslow,
Wyd. Nowa Proza, str. 289.
Powracam! Wydarzenie Tygodnia z Lewisem było fajnym przeżyciem :) Wcześniej nic takiego nie współorganizowałam, więc cieszę się, że "pierwsze koty za płoty" już za mną :)

Dzisiaj wpadam do Was z książką "Ostatni wykład". Książkę czytałam już kilka tygodni temu, ale przez nawał pracy i wydarzenie nic nie publikowałam. Jednakże zamieściłam post --> na PiszeCzytamGotuje, gdzie napisałam, jak duże wrażenie wywarła na mnie ta historia.

Głównym bohaterem... a raczej narratorem tej opowieści jest autor: Randy Pausch. Opowiada on o tym, co czuł gdy dowiedział się, że wykryto u niego nieuleczalny nowotwór. Opisuje uczucia swoje, żony i bliskich. Myślałam, że "Ostatni wykład" to po prostu wykład profesora Pauscha. Ostatnie wykłady są organizowane dla wykładowców, którzy kończą swoją przygodę z uczelnią. Randy'emu również to zaproponowano, jednakże zostało mu kilka miesięcy życia, a on chciał je przeznaczyć na przygotowanie się do ostatniego wykładu, który chciał zadedykować dla swoich dzieci.

Książka jest oparta na wielowątkowej opowieści, na którą składają się momenty życia Randyego. Wspomina on o swoim dzieciństwie, marzeniach, rodzicach, poznaniu żony, ich ślubie i tak dalej. Historia zaskakuje, a kolejne wydarzenia opisywane przez Randyego pozwalają nam poznać jego charakter, duszę i myśli. Przez to możemy zrozumieć dlaczego zdecydował się poświęcić ostatnie miesiące swojego życia, aby przygotować się do wykładu.

W książce znajdziemy również kilka złotych myśli Randyego. Nie są one skierowane wprost do czytelnika, ale można się nimi zainspirować. Randy po prostu chce, aby jego dzieci w przyszłości dowiedziały się kim był ich ojciec, jakie miał marzenia, i jak udało mu się je spełnić.

Po przeczytaniu tej książki miałam wiele przemyśleń. Po pierwsze doszłam do wniosku, że może nie warto zawracać sobie głowy drobnostkami, tyle że przecież to właśnie one składają się na nasze życie. Po drugie, przykazałam sobie, że spiszę sobie i oprawię w ramkę kilka złotych myśli Randyego. Po trzecie, książkę mogę zadedykować każdemu, kto przeżył w życiu jakąś traumę związaną z własną chorobą, chorobą bliskiego i tak dalej. Po czwarte, uważam, że jest ona nośnikiem wszelkich pozytywnych i motywujących myśli. Nie chcę aby ktoś myślał, że ta książka to poradnik, który mówi nam, jak mamy żyć. Naprawdę, daleko mu do tego.

Książka porusza kwestie: choroby, małżeństwa, rodzicielstwa, śmierci, przyjaźni, marzeń, pracy itd.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zainspiruj mnie... :)