niedziela, 29 stycznia 2017

#4 "Za ścianą" i "Baśniobór"

Okładka: P R Z E P I Ę K N A <3 Twarda, w pastelowych kolorach. Gdyby okładka była miękka nie byłoby już tak dobrze, bo książka ma ponad 600 stron. Czy odzwierciedla zawartość? W pewnym sensie tak. Uchylone drzwi mogą być pragnieniem, symbolem czegoś, co chciałoby się mieć, ale nie ma się odwagi by po to sięgnąć.

Historia i bohaterowie: Historia dotyczy młodej kobiety, która powinna mieć już męża i myśleć o dzieciach. Frances żyjąca w Anglii w 1922 roku wie, co to strach, śmierć, strata kogoś bliskiego i brak poczucia bezpieczeństwa. Jest na swój sposób odważna, cierpliwa... Mieszkając wraz z matką zdaje sobie sprawę, że wojna wszystko zmieniła. Do ich domu muszą wprowadzić się współlokatorzy, aby matka z córką mogły nadal w nim mieszkać. Kim są Lilian i Leonard Barberowie? To nowoczesne małżeństwo pełne sekretów, problemów małżeńskich, ale także kolorów i powiewu świeżości. Frances zaprzyjaźnia się z Lilianą... a co z tej przyjaźni wyniknie?

Autorka: Sarah Waters to brytyjska pisarka. W 2015 roku książka "Za ścianą" została nominowana w Plebiscycie Książka Roku przez portal Lubimyczytać. Autorka ma na swoim koncie takie książki, jak: "Złodziejka" czy "Pod osłoną nocy".

Wrażenia: Byłam zaskoczona. Książkę wypożyczyłam z tego względu, że wcześniej widziałam ją na kilku blogach, ale kompletnie wyleciał mi z głowy jej opis. Wzięłam ją, chociaż byłam... przerażona objętością - 651 stron. Autorka od samego początku buduje napięcie, następnie je utrzymuje, nie tłumaczy bohaterów, w realistyczny sposób opisuje sytuacje, zdarzenia i zachowania bohaterów, wątkami sypie, jak z rękawa, aby czytelnik nie wiedział na czym ma się skupić... aż od tego wszystkiego można dostać zawrotów głowy. Jest to książka, którą chcesz przeczytać, chociaż nie czujesz się na siłach, by po nią sięgnąć, to gdy już ją czytasz, nie masz serca odłożyć jej na półkę. Moim zaskoczeniem był wątek homoerotyczny, chociaż wyczuwałam go od pierwszych stron historii, to jednak... gdzieś czułam, że to tylko moje złudzenie. Byłam w błędzie! Autorka poprowadziła mnie, wykreowała "coś", co sprawiło, że uwierzyłam w tę historię. POLECAM :)

Okładka: Mroczna, ale zachęcająca. Nie wiem, czy jako dziecko chciałabym zapoznać się z tą historią, bo na pewno to okładka musiałaby mnie zachęcić. Twarda, utrzymana w tematyce fantasy, nasuwa pewne skojarzenia :)

Historia i bohaterowie: Seth i jego starsza siostra Kendra muszą spędzić wakacje u dziadków ze strony taty. Dzieciaki nie są tym zachwycone, przecież ani babci ani dziadka za dobrze nie znają. Zarówno Kendra, jak i Seth, obmyślają plan na nudę, która za pewne ich czeka... Baśniobór to z jednej strony miejsce marzeń, a z drugiej strony groza, strach i zło. Dziadek z babcią opiekują się Baśnioborem i wszystkimi stworzeniami, które w nim mieszkają. Seth jest wniebowzięty! Magiczne stworzenia, potwory, magia, to jest to na co od dawna czekał. Jego ciekawość nie ma granic, co wielokrotnie sprowadzi na niego kłopoty. Kendra również jest ciekawa, ale bierze do serca rady dziadka, aby zachowywać się odpowiedzialnie i nie zakłócać spokoju stworzeniom. Jakie przygody będzie miała dwójka bohaterów? Czy stoczą walkę ze złem? Co z ciekawością Setha, dokąd go ona zaprowadzi?

Autor: Brandol Mull to amerykański pisarz, który stworzył kilka serii, między innymi Cykl Baśniobór czy Cykl Pięciu Królestw. Nie uwierzycie kim inspirował się autor... a był nim J. R. R. Tolkien, a także J. K. Rowling! <3

Wrażenia: Nie będę ukrywać, że do połowy książki bardzo ciężko czytało mi się tę historię. Chociaż szybko czytałam, a historia się rozwijała, to ja nie mogłam przekonać się do stylu autora. Wszystko w książce jest ZBYT przystępne, ale się ocknęłam! Halo! To książka skierowana do dzieci! I od tego momentu książkę czytało mi się znacznie lepiej. Co takiego mnie początkowo drażniło? Na przykład to, że wszystko jest w tej książce wyjaśniane - oczywiście, że wyjaśnienie jest potrzebne, to jest fantastyka... ale coś mi tutaj zgrzytało. Typowe pytania i typowe odpowiedzi były rażącą formą wyjaśniania czytelnikowi "o co chodzi w książce". Jednakże, znów się ocknęłam: Monia, to książki dla dzieci, no tak. Okej :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zainspiruj mnie... :)