sobota, 11 lutego 2017

#6 "Zabić drozda"

Okładka: nie zdradza nam zawartości książki. Czy liść może być symbolem? Jasne, że tak. Czy kolory mogą nasuwać nam skojarzenia? Na pewno. Żółć i liść - to skojarzenia związane z jesienią.

Historia i Bohaterowie: Kiedy jesteś "biały" nie zdajesz sobie sprawy ile w życiu masz szczęścia. Smyk jest dziewczynką, ma starszego brata Jema, mądrego ojca adwokata, który w tej historii broni życia Toma Robinsona - czarnoskórego mężczyzny, który jest oskarżony o gwałt na młodej białej dziewczynie. Opowieść ta dotyczy trudnego tematu, jakim są prawa człowieka - dla wyjaśnienia BIAŁEGO i CZARNEGO człowieka w latach trzydziestych XXwieku w USA. Historia jest opowiedziana z punktu widzenia Smyka - dziecka, które zupełnie inaczej postrzega świat, niekiedy biorąc wszystko, co się dzieje czy co się mówi - zbyt dosłownie. W książce możemy znaleźć mnóstwo humoru wynikającego z tego, że Smyk jest małą chłopczycą, która nie chcę się ubierać w sukienki i ani myśli być DAMĄ. Upodobania się do swojego brata Jema, z którym to letnie wakacje spędza na podwórku z daleka obserwując dom, w którym mieszka Dziki Radley. Z drugiej zaś strony historia przytłacza swoją oczywistością, tym że możemy domyślać się, co takiego może się wydarzyć... Nie piszę, że jest to książka przewidywalna... ale głównym wątkiem jest czarnoskóry mężczyzna... co samo może nasuwać skojarzenia, że będą poruszane kwestie związane z prawem, tolerancją czy empatią.

Autorka: Nelle Harper Lee to amerykańska pisarka, która zasłynęła z powieści "Zabić drozda", za którą została nagrodzona nagrodą Pulitzera. Jej druga i ostatnia powieść to "Idź, postaw wartownika", którą również zamierzam przeczytać, a jest to kontynuacja "Zabić drozda".

Wrażenia: Co czuję po skończonej lekturze? Nawet nie wiem, jak to opisać. Jak słowami wyrazić to, co właśnie huczy w moim wnętrzu, kołacze się w głowie i wciąż, i wciąż nie pozwala przestać myśleć o tej historii? Czuję pewien niepokój... lęk... przed tym, co człowiek potrafi zrobić człowiekowi. Cóż, książkę uważam za dobrą wtedy, gdy po skończonej lekturze mówię o niej, jak najęta, oczy mi się świecą, a serce trzepocze. Książka również jest dobra wtedy, gdy światło w oczach mam przygaszone, usta dawno zapomniały o uśmiechu, a myśli nie dają odpocząć. Tak właśnie czuję się po tej pozycji. Wbiła mnie w fotel, przydusiła swoim ciężarem. Wcześniej NIC nie czytałam o tej książce, ale WSZYSCY mówili i pisali, że jest to NAJLEPSZA książka, że TRZEBA ją przeczytać. Czym okazała się dla mnie? Tak właściwie niczym odkrywczym, uwielbiam tę tematykę, zawsze mnie wzrusza i wywołuje skrajne emocje - tym bardziej, gdzie humor przeplata się z tragedią. Jednakże, to, że na wszystko patrzymy oczami dziecka, które niekiedy pewne sformułowania czy zdarzenia przyjmuje zbyt dosłownie i na świat patrzy bez UPRZEDZEŃ wpływa na to, jak odbieramy tę historię. Jest ona niewinnym, w najczystszej postaci, możliwym sposobem ukazania zła, jakie człowiek niesie drugiemu człowiekowi.

Ekranizacja: Świetna! Nie pamiętam, kiedy po raz ostatni widziałam tak dobrze przeniesioną historię z książki na ekran. Dialogi są identyczne, historia... ta sama, chociaż usunięto poboczne wątki, które nic nie wnosiły do głównego - najważniejszego wątku, to i tak film nie stracił na ważności. Wzruszyłam się na tym filmie... te same sceny, które bawiły mnie podczas czytania książki również bawiły mnie, gdy oglądałam ekranizację. Długo po filmie rozmyślałam nad samym słowem "drozd". Zastanawiałam się, co on tak właściwie oznacza i czemu tak, a nie inaczej została nazwana książka i czemu jest taka, a nie inna symbolika tej opowieści. Moim zdaniem drozd oznacza niewinność. Jest czymś czystym, niewinnym, ale pożądanym... jest czymś z czym się porównujemy i gdy uważamy, że jesteśmy gorsi, to chcemy go zniszczyć... a może też na pierwszy rzut oka nie zauważamy jego zalet i wydaje nam się on nijaki, bezbarwny... A Wy, co o tym sądzicie? ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zainspiruj mnie... :)