czwartek, 16 lutego 2017

#7 "Sekretne życie pszczół"

Okładka: Niczym nie wyróżniająca się okładka, nie wiem czy zwróciłabym na nią uwagę, gdyby nie nazwisko autorki i tytuł...

Historia i Bohaterowie: Nastoletnia Lily zmaga się z pewnym problemem związanym ze śmiercią swojej mamy. Ojciec nią pogardza, czuje się samotna, codziennie zanurza się w swój świat, uwielbia pisać i to utrzymuje ją na powierzchni życia. To, co jest najważniejsze: jest biała, a to oznacza, że uprowadzając czarną kobietę z więziennego szpitala musi uciekać, kryć się i kłamać. Czy Lily znajdzie swój kąt? Czy odnajdzie cel podróży? Czy dotrze tam, gdzie chce odnaleźć prawdę? Lily wraz ze swoją czarną opiekunką Rosaleen; którą uprowadziła z więzienia; docierają do Tiburon, do serca miodowego królestwa... 

Autorka: Amerykańska pisarka, stworzyła takie powieści, jak: "Opactwo świętego grzechu" czy "Czarne skrzydła", ale także napisała książkę wraz z córką: "Podróże z owocem granatu". Porusza bardzo ważne kwestie, jej książki niosą przesłanie, można by pomyśleć, że są lekkie i przystępne, ale tak właściwie to zmuszają do refleksji. Tematyka kobieca, a także władza i religia są ze sobą powiązane, a Kidd potrawi utkać cudowną opowieść, która skłania nas do przemyśleń.

Wrażenia: Po książce czuję pewien niesmak. Nie będę ukrywać, że najpierw widziałam film i przez połowę filmu ryczałam, jak bóbr szukając chusteczek!! Z zasmarkanym nosem oglądałam i oglądałam, a tam... ale zaraz do tego przejdę. Książka jest BARDZO DOBRA, jedyna w swoim rodzaju! Od pierwszych stron czuć napięcie, ale ono jest delikatne, co jakiś czas, ktoś szarpie za strunę i przypomina nam, że to nie jest wesoła historia, że wszystko, co jest cudownie miodne, jest tylko przykrywką do tego, co tkwi pod spodem. Na pewno do niej wrócę, bo jest w niej wiele cytatów, które warto sobie zapisać!

Ekranizacja: Po prostu mnie dobiła! Powaliła i nadal mnie trzyma! Wciąż myślę o tym, co tam się działo... Przez połowę filmu płakałam. To, co w książce jest budowane od samego początku, a potem delikatnie przypominane i powoli rozwiązywane... tak w filmie od samego początku czuć silne napięcie, jest ewidentny punkt kulminacyjny, a potem... strzał po strzale... łzy się leją... a tam bohaterowie przeżywają tragedię. Ten film zaliczam do moich ulubionych, dałam mu 10/10 i wrócę do niego... na pewno! Bardzo podoba mi się główny motyw: miłość rodzicielska. Więź dziecka z rodzicem, coś co jest pierwotne i podstawowe, NAJWAŻNIEJSZE. Coś, co może być zaburzone i w przyszłości może rodzić zgniłe owoce. Kidd idealnie wplotła w tę historię prywatne wątki i zdarzenia. C U D O W N E <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zainspiruj mnie... :)