wtorek, 1 sierpnia 2017

#Książka, dzięki której zacząłem czytać.

Od kiedy czytam? Od zawsze. Pierwsza książka? Nie pamiętam. Szkoda, że już wtedy nie prowadziłam profilu na LubimyCzytac :) Jedyne, co pamiętam to książki o przygodach Krecika, a także to, że wynosiłam pod sukienką książeczki z przedszkola :D Można? Można! A tak na poważnie, to czytam od zawsze. Ciężko byłoby przedstawić Wam pełną listę przeczytanych przeze mnie książek. Od czasu, gdy gdzieś tam zapisuję tytuły, jest o wiele lepiej, a od momentu, gdy prowadzę bloga, to zapamiętuję te tytuły i widzę w jakim kierunku zmierzam. Wiem, co się zmienia, jakie gatunki są moimi ulubionymi, za czym nie przepadam, a z czym jeszcze muszę przeeksperymentować.

Moim ostatnim zaskoczeniem jest LITERATURA WSPÓŁCZESNA. Czemu jest to takim zaskoczeniem? Do tej pory moim ulubionym gatunkiem była typowa obyczajówka. Żadna konkretna autorka czy autor, ważne aby ktoś dziedziczył spadek albo wyjechał za granicę, gdzie pozna swoją drugą połówkę... wszystkie historie mogłyby wyjść spod "pióra" jednego autora i tak właściwie zastanawiam się dlaczego tak długo wytrzymałam czytając wciąż ten sam gatunek?! Co więcej, czasem robiłam sobie przerywnik w postaci kryminału - AGATHA CHRISTIE królowała w mojej bibliotece i to dzięki niej polubiłam ten gatunek. ALE, ALE! Co z tą LITERATURĄ WSPÓŁCZESNĄ? Zdziwiłam się, gdy weszłam na lubimyczytać i przejrzałam swój profil, a dokładnie gdy zobaczyłam, co takiego przeczytałam w ostatnim czasie... i jakie było moje zdziwienie... tak! zaczęłam czytać LITERATURĘ WSPÓŁCZESNĄ, która tak właściwie powinna nosić nazwę KLASYKA LITERATURY. Cieszę się, bo pamiętam, jak ciężko było mi się przekonać by sięgnąć po typową klasykę, o której tak wielu czytelników mówiło czy pisało. Uciekałam od tego, unikałam, jak tylko to było możliwe... aż tu nagle taka zmiana! :)

O jakiej książce dziś opowiem? "Zabić drozda", cóż nie czytałam jej w dzieciństwie, ale jako "świeżak" w LITERATURZE WSPÓŁCZESNEJ chcę Was zachęcić do przeczytania tej książki. Chociaż moja pełna recenzja do tej książki jest tutaj: "Zabić drozda" to pokrótce przedstawię Wam, jakie wrażenia wywarła na mnie ta pozycja. Uwielbiam ukryte znaczenia, symbolikę, tak zwane "drugie dno", czas domysłów i refleksji. "Zabić drozda" nam tego dostarcza, a więc jeśli również to lubicie w książkach... to na co jeszcze czekacie?! Opowieść poprowadzona oczami dziecka jest czymś niesamowitym, a tam gdzie jest to dobrze napisane to przynosi nowe doznania - dlaczego? Dzieci są niewinne, czyste, nieskomplikowane, ich sposób wyrażania się jest prosty, zadają pytania, których nie zada osoba dorosła. Dlatego przedstawienie trudnych tematów oczami dziecka wzmaga problematykę zawartą w wykreowanej historii. Czytając "Zabić drozda" miałam ciarki, czasami się śmiałam, był i czas na refleksję... a co najważniejsze - chciałam więcej. Więcej książek o tej problematyce, więcej historii, które nie są gotowym produktem, który tylko mam skonsumować i o nim zapomnieć, chciałam czegoś, co ze mnie wyciśnie łzy i zmusi do poszukiwania odpowiedzi w głębi samej siebie, czyli chciałam więcej LITERATURY WSPÓŁCZESNEJ.

Czy warto eksperymentować z literaturą? Jak najbardziej. Poszukiwanie nie jest czymś złym, nie raz można się sparzyć... ale co będzie wtedy, gdy poznacie coś tak cudownego, że zaczniecie się zastanawiać: "dlaczego dopiero teraz?!". Możliwie, że do wszystkiego trzeba dojrzeć i każdy z nas musi poczekać na swój odpowiedni czas, aby ten gatunek do niego "przemówił". Ale zamykanie się na wciąż ten sam gatunek... nie jest czymś dobrym, no chyba, że już WSZYSTKIEGO  spróbowaliście i nic już Was nie jest w stanie zaskoczyć... a w to nie jestem w stanie uwierzyć :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zainspiruj mnie... :)